T.B.:
"Podejrzewam, że mało kto z Was (albo nikt) przyjechałby kiedykolwiek w Bieszczady gdyby nie likwidacja tej oazy spokoju, albo przesunięcie jej daleko na południe."
No, nie. Bieszczady przyciągają jednak głównie swoją odtworzoną (w wyniku powojennych wysiedleń) bezludnością i dzikością.
Ale faktem jest, iż owa "oaza spokoju", jak ją nazwałeś, się kurczy. Jeszcze 12 lat temu wycieczka na Grób Hrabiny była prawie traperską wyprawą. Ostatni jej odcinek był naprawdę trudny (szczególnie po opadach) do pokonania. Małych potoczków nie można było wtedy przeskoczyć, trzeba było albo przejść je w bród, albo "kombinować" inaczej, m.in. wieszając się gałęzi drzew. A dziś ? Porobiono schodki i mosteczki. Parking w Bukowcu (mimo fatalnego dojazdu) bywa w sezonie pełny.
Ale są i miejsca, gdzie tendencja jest odwrotna. Np. Sękowiec - ok. 20 lat temu prężna osada pracowników LP (domy zakładowe) i ośrodek wczasowy LP z pełnym zapleczem socjalno - gastronomicznym. Dziś, kto może ze stałych mieszkańców, ucieka stamtąd, a reszta żyje z rent, emerytur, zasiłków lub nie wiadomo z czego. Pracy tam, nawet sezonowej, jak na lekarstwo. Ośrodek wypoczynkowy (już bez stołówki, świetlicy, telewizora, ping - ponga, brydża, k.o., itp.) stał się raczej bazą wypadową dla myśliwych i turystów "nieplecakowców".
Mimo to nie nazwałbym Sękowca taką 100 % oazą spokoju - w każdym razie nie w sezonie letnim (dlatego jeżdżę tam zawsze we wrześniu, w tym roku nawet na przełomie września i października). Natomiast taką oazą jest na pewno Krywe, mające swoich kilkudziesięciu (w skali roku) entuzjastów - stałych bywalców. Krywe też się "cofnęło" cywilizacyjnie - w 1999 r. zniszczono tam (prewencyjnie) most na Sanie (bo to nieprawda, że sam się zawalił).
I takich "oaz spokoju" jest w Bieszczadach jeszcze sporo, chociaż coraz mniej. Członkowie forum na pewno je znają i głównie z myślą o nich jeżdżą w Bieszczady. Nawet ten (ta ?) Michał marzy o tym, aby samotnie, tylko z kuflem piwa, usiąść przed pomnikiem gen. Świerczewskiego w Jabłonkach i pokontemplować. Już, już zdaje się, miał tam pojechać. Coś Mu (Jej ?) wyjazd opóźnia i od tego lęgną Mu (Jej) się króliki we łbie. Albo przeżywa "kryzys wieku średniego", szczególnie dokuczliwy u hermafrodytów. Trzeba Mu (Jej) to wybaczyć.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem