Ja wiem, że Bieszczady przyciągają swoją bezludnością i dzikością. Przypuszczam jednak, że gdyby nie można było dojechać samochodem wcale nie terenowym, ulokować się w bardziej lub mniej wygodnym schronisku, a potem robić sobie spacery w bezludność i dzikość - sporo osób zrezygnowałoby z Bieszczadów. I nie widzę nic złego w tym, że ktoś chce korzystać tylko z takich wygód i takiej formy turystyki. Kto chce, może nadal przywędrować sobie tam górami i lasami, z mieszkaniem i wyżywieniem na plecach i siekierą za pasem. Ale np. mnie pozostałoby tylko czytanie o Bieszczadach. Ktoś powie: Bieszczady by tylko na tym skorzystały. Ja nie jestem pewien. Jesteśmy zbyt małym państwem, żeby uchował się jakiś kawałek, o którym nikt nie myśli jak by go tu zagospodarować (czytaj: wykorzystać; przykład: szarpanina o Puszczę Białowieską). Pewnego pięknego dnia ktoś mógłby powiedzieć: nikt tam nie mieszka, turystów tyle co kot napłakał, to przynajmniej wytnijmy te drzewa i coś z tego będzie. A tak, wszystko rozwija się w kierunku najmniejszego zła. Przynajmniej na razie.


P.S.
A właściwie czemu zła - choćby najmniejszego?
W dobrym kierunku się rozwija - i już! :)



Wiadomość została zmieniona (23-07-03 21:46)