To niewiarygodne, ale ten domek zupełnie uleciał z mej pamięci...jak to dobrze spojrzeć jednak na własną relację cudzym okiem.
Domostwo ze zdjęcia p. Wojtka stało, a i owszem na posesji naszej Olgi, ale wyglądało na opuszczoną ruinę ... domek p. Olgi stał dalej w głębi po prawej, już poza kadrem rzeczonej fotografii. Na zdjęciu załapała się za to studnia, przez którą to właśnie zawarliśmy z Olgą znajomość i która to omal nie przyprawiła nas o bezsenną, pijacką noc....
Jak już się odezwałem, to przy okazji sprostuję wiadomość z własnego wpisu, z kolejnego postu, o tym, iż "dochodzimy do miejsca, oznaczonego na mapie Krukara jako Banhof. Na rozległej polanie stoi tu kilka opuszczonych budynków, pod jednym z nich urządzamy naradę sytuacyjną". Otóż nazwa "Banhof" zapisana drobnym druczkiem, widnieje w tym miejscu w pierwszym wydaniu mapy Krukara. W kolejnym wydaniu, powiększonym do skali 1:50000 miejsce to opisane jest jako "Medweżyk" (tak samo jest zresztą na nowej czeskiej mapie pt. "Czarnohora/Maramuresz", z tą różnicą, że jako "Medweżyk" (a ściślej "Uroczysko Medweżyk") nie jest opisane w/w zgrupowanie budynków, tylko cały przylegający do niego odcinek doliny Szybenego).
P.S. Cóż, wiele bym dał, żeby dzisiejszą noc rzeczywiście spędzić na Pohorylcu...



Odpowiedz z cytatem