Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25

Wątek: Szukając pustki...

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    691

    Domyślnie Szukając pustki...

    Jakoś tak miałem nie pisać relacji, bo moje podróże to krótkie, jednodniowe wypady tylko, ale słowolejstwo wzięło górę, więc znów Was pomęczę opisem tego, com widział. Tym bardziej, że coś udało się odnaleźć ale parę rzeczy się nie udało więc pytania do bieszczadników powiększające moją nikłą wiedzę się pojawią.
    Parę słów wprowadzenia pozwoli wyjaśnić w jaki sposób powstaja plany moich wędrówek.
    Plan zaczął świtać w głowie od czasu pozyskania od pewnego leśnika informacji o jeszcze jednym cmentarzu nad Turzańskiem - było to podczas rozmowy o cmentarzu między Terpiakiem a Baraniem podczas przygotowań do trasy "łupkowskiej", ale przy okazji obgadaliśmy okoliczne cmentarze. Już wtedy wiedziałem, że będę musiał tu zawitać. Wprawdzie szczegółów było mało ale tym nie zaprzątałem sobie na razie głowy i zająłem się układaniem dalszej części trasy. Termin wyruszenia na tę trasę też się przeciągał - miało to swoje dobre strony - aby uzyskać dodatkowe informacje o drugim cmentarzu nakierowany zostałem na UG w Komańczy. Tam dowiedziałem się, że przy cerkwi w Turzańsku jest tablica szlaku frontu wschodniego I wojny światowej a na niej oprócz opisu są również namiary na ów drugi cmentarz - stąd było moje pytanie o tę tablicę. Pytanie to zadałem w wielu miejscach, forach, FB - znikąd odpowiedzi. I znów szczęście głupiego - mimo że nie bawię się już w poszukiwanie skarbów to jednak powiadomienia o nowych ciągle otrzymuję - i tak na pocztę wpadła informacja o keszu koło turzańskiej cerkwi. Zagadnięty autor miał zdjęcie tablicy i mi je przesłał - jak widać, mimo sporych błędów na jakie można się natknąć na takich tablicach, czasem jednak są przydatne.
    Oczywiście moim towarzyszem miał być jak zawsze pies, trochę się tylko o niego martwiłem, ponieważ w związku z pojawieniem się w domu nowego lokatora - kota - nie wysypiał się (co było o tyle dla mnie dobre, że nie urządzał mi juz codziennie pobudek o 5.30), ale nie wiedziałem, czy tym razem również kondycyjnie wytrzyma.
    Wreszcie nadszedł weekend z dobrą prognozą pogody więc o 7 parkuję pod cerkwią w Turzańsku i ruszamy wpierw pod cmentarz na przełączce a później dalej w kierunku Osławy, aby odszukać ów drugi cmentarz. Sprawa z nim o tyle ciekawa, że natykałem się na mapy, gdzie nad Osławą był cmentarz oznaczony, ale wtedy nie było zaznaczonego cmentarza na przełączce, czasami były oba, aż wreszcie pokazał się tylko ten w miejscu cholerycznego - uznałem, że wreszcie prawidłowo jest naniesiony na mapę i nie zaprzątałem sobie głowy drugim.
    Już w odległości ok 100m zrzucam plecak na granicy krzaków i na pusto przedzieram się w kierunku cmentarza - zawsze warto poznać choć najbliższą okolicę takich miejsc, aby spróbować odgadnąć skąd takie właśnie położenie cmentarza - czy to mogiły w linii okopów, czy może jakiś lej po wybuchu? W odległości ok. 50m przed poszukiwanym obiektem widzę wypłaszczenie - możliwe, że tam również są mogiły. W końcu odnajduję cokół - podobno jest na grobie niemieckiego oficera (swoją drogą będę teraz poszukiwał dodatkowych informacji, bo jakoś mi parę rzeczy nie pasuje), kiedyś był zwieńczony krzyżem, jego resztki zostały odnalezione ale niestety nie jest kompletny. Trochę czasu marnuję, aby w dość ciemnych zaroślach udało się zrobic w miarę ostre zdjęcie, w końcu wracam po plecak i ruszam na wzgórze 525 licząc na ciekawe zdjęcie cerkwi. Niestety, cerkiew zasłonięta drzewami, więc polną drogą udaję się przez "połoninki" Wysokiego Wierchu w stronę Suliły. Jeszcze dłuższy postój przed Suliłą, podziwiam widoki na sąsiadujący BN - widać dobrze Rzepedkę, Dziady i Żurawinkę...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar michalN
    Na forum od
    07.2008
    Rodem z
    kielce
    Postów
    215

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Gość leżący w kałuży jest ekstra. Po wycieczce zdecydował się odwiedzić SPA.

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    691

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    To są raptem pierwsze kilometry tej wycieczki, ale on ma juz takie maniery, by wleźć w nawet najmniejsze błoto. Później było gorzej, dopiero parę km-ów przed końcem pilnowałem go bardziej, by w miarę czysty (czytaj -by wyschnięte błoto dało się wykruszyć ) zapakował się do samochodu

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    691

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Tym razem zaliczam szczyt i za niebieskimi znakami udaję się na przełęcz pod Suliłą. Później przez potoczek Kalniczka, trawersuję wzgórze i już jestem nad Kamionkami. Zamiast zejść betonówką do drogi prowadzącej doliną postanawiam pociągnąć dalej polną drogą w kierunku Chryszczatej i dopiero od niej zejść bezpośrednio na cerkwisko. Nie był to dobry pomysł, do przejścia niby tylko ok. 500m ale trawa była czasami wyższa ode mnie a najgorszy był perz mocno chwytający nogi. W końcu, kombinując trochę zwierzęcymi ścieżkami, dobijam do cerkwiska, ale stan jego zarośnięcia ponownie pozwala ledwie odnaleźć fragment murku cerkiewnego - nadal nie wiem, czy są jakiekolwiek ślady cmentarza, czy był tylko przycerkiewny?
    Teraz trzeba dobić do stokówki, najbardziej obawiam się, czy w tych trawskach będę w stanie w porę dostrzec pozostałości po studniach, aby moja wycieczka przedwcześnie się nie skończyła. W końcu wychodzę na drogę, następny odcinek miał również prowadzić przez łąki w kierunku trójszczytowego wzgórza oddzielającego Kamionki od Sukowatego. Jednak mam chwilową niechęć do łąk a widziałem wcześniej z przeciwległego zbocza doliny polną drogę prowadzącą mniej więcej w pożądanym kierunku. Nadkładając trochę odszukuję ją i ona wyprowadza mnie nad Kamionkę. Już stąd trochę przeraża mnie widok wzgórza, przez które prowadzi moja trasa, tym bardziej, że w jego kierunku żadna droga już nie prowadzi i znów pozostaje przedzierać się przez łąkę. Dochodzę do linii lasu, w myślach błagam o jakąkolwiek leśną drogę, bo krzaczory solidne. Droga była, ale dopiero po sporym kawałku przedzierania się. To była dobra droga, nie ciągnęła na wierzchołek a trawersowała zbocze więc szło się całkiem łatwo. Tak obszedłem pierwszy wierzchołek, lekko bokiem minąłem środkowy i zacząłem podejście pod trzeci.
    Trochę wcześniej (jakoś tak specjalnie jasno określone nie będzie) podczas wędrówki oko uciekło mi w bok - krzyż. Malowany prawie maskująco oznaczał mogiłę z WW. Musiał go postawić ktoś chodzący z wykrywką, pewnie niedawno, beton jeszcze bez śladów mchu. Jak widać w tym towarzystwie są też mający szacunek dla poległych, trochę pracy go to kosztowało - zrobić krzyż, przywieźć, zabetonować...
    Trzeciego wierzchołka też nie osiągnąłem, zaczynam schodzić w kierunku Sukowatego. Łatwo nie jest, stok pokryty luźnymi kamieniami zasłoniętymi bujną jeżyną - myślę - byle dobić do łąki, może wreszcie ona będzie skoszona?
    Niestety nie była. Łąką do drogi ok. 500m, wcześniej jeszcze przedrzeć się przez pas drzew, gdzie trawa oczywiście wyższa. Zastanawiam się właśnie jak daleko jest droga, gdy przejeżdżające akurat 2 terenówki pomagają mi w jej zlokalizowaniu.
    W Sukowatem mam oznaczone 3 obiekty (krzyże/kapliczki?), próbuję odszukać pierwszy z nich, niestety wypada gdzieś w łące, na wszelki wypadek obszukuje pobliską okazałą wierzbę - bez rezultatu. Drugi obiekt również bez powodzenia, do trzeciego nawet nie podchodzę - jest gdzieś za rzeką, dojścia nie widzę.
    I tu prośba do bieszczadników - obiekty te są oznaczone na mapie Compass z 2011r, na Compass-ie z 2013r są już tylko 2 z nich, potwierdzone przez mapy Geoportalu - co to jest? Mile widziane zdjęcia
    W planie mam odwiedzenie cmentarza, szukam dogodnej drogi. W pewnym miejscu widzę skoszoną drogę prowadzącą mniej więcej w interesującym mnie kierunku, jednak prowadzi ona tylko do pasieki. Mimo tego z niej już niedaleko do Tarnawki i to nią właśnie postanawiam dotrzeć w pobliże cmentarza a i psu trochę ochłody się przyda. Po krótkim odpoczynku przekraczamy Tarnawkę i znów przez zarośla wbijamy się na cmentarz w Sukowatem. Od razu natykam się na nagrobek, wycinam parę samosiejek i robię mu zdjęcie. Niestety, więcej nagrobków mimo krążenia nie udaje mi się odnaleźć, trawa za wysoka a i sił mało. Jeżeli jest więcej nagrobków na cmentarzu to proszę o informację. Również mile widziane info, gdzie znajduje się cerkwisko.
    Z cmentarza przechodzę przez wąwóz potoku i kieruję się na kapliczkę pod Gawganiem...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    691

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Trasa znów przez łąkę, z wysokiej trawy płoszę łanię - jako że trawa sięga mi znów pod głowę, więc pies trzymający się za mną nawet jej nie zauważył.
    Do linii lasu ok. 400m, przez łąkę i pod górę - siły maleją. Dobrze, że po chwili trafiam na ślady ciągnika - podprowadzają mnie pod las, dalej już starą, zarośniętą drogą leśną ciągnę się w kierunku kapliczki. Trzymam się jaru myśląc, że źródełko jest początkiem potoku. Nie pasuje mi jednak otoczenie - ze zdjęcia kapliczki, jakie zamieszczał don Enrico zapamiętałem dość czysty, bukowy las a tymczasem ja przemieszczam się tylko mieszanym ze sporą ilością jeżyn. W końcu gdzieś po lewej stronie pojawiają się buki, opuszczam brzeg jaru i rzeczywiście po chwili trafiam na kapliczkę - teren w lecie inaczej wygląda niż jesienią. Co ciekawe, od tej strony nie natknąłem się na żadną wyraźną drogę do kapliczki, jak również za kapliczką nie widzę takowej - pewnie nie jest zbyt popularna.
    Źródełko okazuje się całkiem wydajne, z cienkiej rurki woda leci mocnym strumieniem, zasiadam na długi postój i co chwilę podchodzę wypić parę łyków - mimo zabrania 3l picia na całą trasę staram się go oszczędzić, bo nie wiem co dalej mnie czeka.
    Spod kapliczki ruszam w górę i już po chwili trafiam na używana drogę leśną dodatkowo oznaczona symbolami szlaku papieskiego. Nie mam go na mapie, ale jako że kierunek zgodny z moimi oczekiwaniami więc się go trzymam. Wyprowadza mnie na przełęcz nad Kiełczawą, skąd mogę podziwiać widoki na Durną i Łopiennik.
    Przecinam drogę, szlak prowadzi dalej stokówką- tabliczka mówi, że za godzinę z hakiem powinienem być w Choceniu. Choć zaplanowana trasa miała minąć Garbów Wierch z drugiej strony to postanawiam trzymać się szlaku - pewnie będzie prowadził dogodniejszym terenem niż sobie wyznaczyłem. I tak było w rzeczywistości aż do miejsca, gdzie zacząłem schodzić w dół. Tam zaczęły być widoczne ślady ścinki drzew - droga rozjechana i mocno błotnista. Taka droga wyprowadziła mnie na łąkę nad Cisowcem i znów mogłem podziwiać krajobrazy - widać było Smerek i ponownie Łopiennik a w kierunku północnym - Bezmiechową.
    Odbijam na zachód w kierunku Chocenia. Drogą prowadzi szlak rowerowy a jest ona miejscami jeszcze gorsza niż poprzedni odcinek. Ciężko przejść, czasami omijam gorsze kawałki zaroślami - wszystko przez zwózkę drewna. Nie przypomina wcale drogi, jaką oglądałem na zdjęciach przygotowując trasę. W pewnym momencie słyszę narastający warkot - to wraca ciągnik, który ściągał tą drogą drewno do Serednego - a więc nie ma co liczyć na lepszy stan następnego odcinka.
    Choceń był "rewitalizowany" w 1997r, zostały odsłonięte ślady dawnych domostw, piwniczki, studnie. Teraz w bujnej zieloności widać tylko od czasu do czasu piwniczki i pruchniejące obudowy studni. W końcu dochodzę pod cerkwisko, wspinam się na brzeg i chwilę kręcę po terenie...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  6. #6
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,588

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Dlugi napisał :
    Do linii lasu ok. 400m, przez łąkę i pod górę - siły maleją. Dobrze, że po chwili trafiam na ślady ciągnika - podprowadzają mnie pod las, dalej już starą, zarośniętą drogą leśną ciągnę się w kierunku kapliczki. Trzymam się jaru myśląc, że źródełko jest początkiem potoku. Nie pasuje mi jednak otoczenie - ze zdjęcia kapliczki, jakie zamieszczał don Enrico zapamiętałem dość czysty, bukowy las a tymczasem ja przemieszczam się tylko mieszanym ze sporą ilością jeżyn. W końcu gdzieś po lewej stronie pojawiają się buki, opuszczam brzeg jaru i rzeczywiście po chwili trafiam na kapliczkę - teren w lecie inaczej wygląda niż jesienią. Co ciekawe, od tej strony nie natknąłem się na żadną wyraźną drogę do kapliczki, jak również za kapliczką nie widzę takowej - pewnie nie jest zbyt popularna.
    Rzeczywiście , łąką biegnie słabo widoczna polna droga , która po dojściu do linii lasu przeskakuje uskokiem w lewo i idzie w górę brzegiem w stronę kapliczki. Można też iść prosto przez krzaki i chaszcze i też dojdziemy do celu.

    Źródełko okazuje się całkiem wydajne, z cienkiej rurki woda leci mocnym strumieniem, zasiadam na długi postój i co chwilę podchodzę wypić parę łyków
    Oj ! co prawda, to prawda. Zbyszek i Jimi opowiedzą Ci jak nas źródełko ratowało w upalny czerwcowy dzień swoim zbawiennym chłodem.

    Spod kapliczki ruszam w górę i już po chwili trafiam na używana drogę leśną dodatkowo oznaczona symbolami szlaku papieskiego. Nie mam go na mapie
    Na najnowszej mapie Compasu jest już zaznaczony

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar zbyszek1509
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Gostynin
    Postów
    796

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Oj ! co prawda, to prawda. Zbyszek i Jimi opowiedzą Ci jak nas źródełko ratowało w upalny czerwcowy dzień swoim zbawiennym chłodem.
    Oj ! prawda, prawda. Jeden z uczestników wyprawy chylił nawet głębokie pokłony w podzięce za wydajność i orzeźwiające moce tego źródełka

    Podziękowanie.jpg

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    691

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Rzeczywiście , łąką biegnie słabo widoczna polna droga , która po dojściu do linii lasu przeskakuje uskokiem w lewo i idzie w górę brzegiem w stronę kapliczki. Można też iść prosto przez krzaki i chaszcze i też dojdziemy do celu.
    Ślady właśnie poszły w lewo ale myślałem, że tam ciągnik zawrócił. Poszedłem przez chaszcze
    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Na najnowszej mapie Compasu jest już zaznaczony
    Posługiwałem się wycinkiem Compass-u z 2011r, tam i cmentarz w Sukowatem i w Choceniu źle zaznaczony. Cerkwiska w Seredniem W. też nie było. Od czasu do czasu wyciągałem Ruthenusa z plecaka, ale to na postojach.
    Cytat Zamieszczone przez zbyszek1509 Zobacz posta
    Oj ! prawda, prawda. Jeden z uczestników wyprawy chylił nawet głębokie pokłony w podzięce za wydajność i orzeźwiające moce tego źródełka
    Jakby było głębiej podebrane to z chęcią bym się pod strumieniem położył


    Pod tablicą stojącą koło cerkwiska dłuższy odpoczynek i przeglądnięcie mapy, aby przemyśleć pozostałą część trasy. Po wyjściu z lasu miałem przejść łąkami i wyjść na kościół w Serednem Wielkim. Jednak awersja do łąk nie ustąpiła, idę drogą do cerkwiska i znów chwilę spędzam z psem nad Choceńką. Całą wędrówkę targam również awaryjne picie dla niego, jednak do tej pory zawsze udaje mu się albo załapać na kałuże albo na jakieś strumyki, gdzie może się schłodzić. Przechodzimy bród na Kalniczce i wzdłuż niej idziemy drogą prowadzącą m.in. w kierunku wysypiska. W planach na dziś były również Pohary, lecz będą musiały poczekać na inną okoliczność - przecież nie uciekną.
    Skręcamy w drogę leśną prowadzącą do Kulasznego, dobra nawierzchnia i otwarty szlaban sprawia, że co chwilę musimy schodzić na pobocze przed samochodami. Nie odstrasza ich nawet ostrzeżenie przed niedźwiedziami, a my nie liczymy na spotkanie z nimi - pewnie auta skutecznie ich odstraszyły. Drogą wychodzimy na przełączkę, nie widzę znaków szlaku niebieskiego ale tym się nie przejmuję, gdzieś przed Suliłą mam nadzieję na niego trafić a teraz odbijam w lewo. Szlak znalazł się po ok. 300m, widać, że nie jest zbyt popularny. Ruthenus straszy mnie, że oprócz podejścia pod Suliłę będę musiał również zdobyć Ostaszkę, na szczęście szlak już ją omija, nawet za bardzo nie widziałem jego starego przebiegu.
    Podejście pod Suliłę mocne, sił już mało i mój towarzysz co chwilę musi zawracać, aby sprawdzić co ze mną. W końcu szczyt, następny odcinek wiedzie drogą, którą już rano pokonałem, ale muszę jeszcze raz nacieszyć oczy widokami. Kawałek po wyjściu z lasu zalegam na trawie i postanawiam przebimbać tu następna godzinkę. Pies dostaje jedzenie i awaryjne picie. Mimo parokrotnego napojania zmęczenie i mocno jeszcze grzejące słońce nie pozwala mu uciąć sobie dłuższej drzemki. Po pół godzinie postanawiam, że lepiej będzie, jeśli zakończymy tę trasę jak najszybciej.
    Przejście połoninek, zejście pod cerkiew, gdzie znów spędzamy chwilę na uzupełnianiu płynów i pakujemy się w drogę powrotną.
    Wracając przejechałem jeszcze przez jaśliski rynek, ale nie dane mi spotkać pewnych osób - a tak po cichu liczyłem na ten trzeci raz...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  9. #9
    Botak Roku 2016 Awatar asia999
    Na forum od
    11.2008
    Rodem z
    jakieś 73 cm od Tarnicy ... w skali 1:1.000.000
    Postów
    1,667

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Fajnie wędrowało się wirtualnie razem z Tobą :) no i psem oczywiście
    pies jak zwykle fantastyczny :)))
    ...a ciekawe co zrobisz jak pies dogada się z kotem i obieca mu wspólną wyprawę z Panem

  10. #10
    Forumowicz Roku 2015
    Debiutant Roku 2013
    Awatar Jimi
    Na forum od
    03.2010
    Rodem z
    Rzesza
    Postów
    1,436

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Dzięki za relację ze zdjęciami, jestem jeszcze w trakcie czytania! Zapisałam sobie kilka informacji na przyszłość! :) Dziś jest środa, zastanawiałam się wcześniej czy mam ochotę gdzieś skoczyć na ten weekend ale odczułam już lekki przesyt wszystkiego. Po przeczytaniu Twojej relacji już nie mogę doczekać się jutra, czyli czwartku, gdy siądę nad mapą i podumam :) Ale nie będą to Bieszczady. Więc w tych wszystkich relacjach najfajniejsze jest to, że są (nawzajem) siłą napędową, gdy człowiekowi już się niczego nie chce i zaczyna mieszczańsko myśleć "a może by zrobić to i to w domu", a tu masz ci los - kolejna relacja i znów myślami fruwasz po górkach... :)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 25-08-2010, 21:53
  2. Rezerwat Pustki wg mnie to jest to!
    Przez lucyna w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 13-12-2006, 17:37
  3. Rada dla szukających chatek...
    Przez Jabol w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 19-07-2005, 00:19
  4. Szukający kwater
    Przez asiczka w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 22-12-2003, 13:55

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •