Trasa znów przez łąkę, z wysokiej trawy płoszę łanię - jako że trawa sięga mi znów pod głowę, więc pies trzymający się za mną nawet jej nie zauważył.
Do linii lasu ok. 400m, przez łąkę i pod górę - siły maleją. Dobrze, że po chwili trafiam na ślady ciągnika - podprowadzają mnie pod las, dalej już starą, zarośniętą drogą leśną ciągnę się w kierunku kapliczki. Trzymam się jaru myśląc, że źródełko jest początkiem potoku. Nie pasuje mi jednak otoczenie - ze zdjęcia kapliczki, jakie zamieszczał don Enrico zapamiętałem dość czysty, bukowy las a tymczasem ja przemieszczam się tylko mieszanym ze sporą ilością jeżyn. W końcu gdzieś po lewej stronie pojawiają się buki, opuszczam brzeg jaru i rzeczywiście po chwili trafiam na kapliczkę - teren w lecie inaczej wygląda niż jesienią. Co ciekawe, od tej strony nie natknąłem się na żadną wyraźną drogę do kapliczki, jak również za kapliczką nie widzę takowej - pewnie nie jest zbyt popularna.
Źródełko okazuje się całkiem wydajne, z cienkiej rurki woda leci mocnym strumieniem, zasiadam na długi postój i co chwilę podchodzę wypić parę łyków - mimo zabrania 3l picia na całą trasę staram się go oszczędzić, bo nie wiem co dalej mnie czeka.
Spod kapliczki ruszam w górę i już po chwili trafiam na używana drogę leśną dodatkowo oznaczona symbolami szlaku papieskiego. Nie mam go na mapie, ale jako że kierunek zgodny z moimi oczekiwaniami więc się go trzymam. Wyprowadza mnie na przełęcz nad Kiełczawą, skąd mogę podziwiać widoki na Durną i Łopiennik.
Przecinam drogę, szlak prowadzi dalej stokówką- tabliczka mówi, że za godzinę z hakiem powinienem być w Choceniu. Choć zaplanowana trasa miała minąć Garbów Wierch z drugiej strony to postanawiam trzymać się szlaku - pewnie będzie prowadził dogodniejszym terenem niż sobie wyznaczyłem. I tak było w rzeczywistości aż do miejsca, gdzie zacząłem schodzić w dół. Tam zaczęły być widoczne ślady ścinki drzew - droga rozjechana i mocno błotnista. Taka droga wyprowadziła mnie na łąkę nad Cisowcem i znów mogłem podziwiać krajobrazy - widać było Smerek i ponownie Łopiennik a w kierunku północnym - Bezmiechową.
Odbijam na zachód w kierunku Chocenia. Drogą prowadzi szlak rowerowy a jest ona miejscami jeszcze gorsza niż poprzedni odcinek. Ciężko przejść, czasami omijam gorsze kawałki zaroślami - wszystko przez zwózkę drewna. Nie przypomina wcale drogi, jaką oglądałem na zdjęciach przygotowując trasę. W pewnym momencie słyszę narastający warkot - to wraca ciągnik, który ściągał tą drogą drewno do Serednego - a więc nie ma co liczyć na lepszy stan następnego odcinka.
Choceń był "rewitalizowany" w 1997r, zostały odsłonięte ślady dawnych domostw, piwniczki, studnie. Teraz w bujnej zieloności widać tylko od czasu do czasu piwniczki i pruchniejące obudowy studni. W końcu dochodzę pod cerkwisko, wspinam się na brzeg i chwilę kręcę po terenie...


Odpowiedz z cytatem