Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25

Wątek: Szukając pustki...

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    756

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Trasa znów przez łąkę, z wysokiej trawy płoszę łanię - jako że trawa sięga mi znów pod głowę, więc pies trzymający się za mną nawet jej nie zauważył.
    Do linii lasu ok. 400m, przez łąkę i pod górę - siły maleją. Dobrze, że po chwili trafiam na ślady ciągnika - podprowadzają mnie pod las, dalej już starą, zarośniętą drogą leśną ciągnę się w kierunku kapliczki. Trzymam się jaru myśląc, że źródełko jest początkiem potoku. Nie pasuje mi jednak otoczenie - ze zdjęcia kapliczki, jakie zamieszczał don Enrico zapamiętałem dość czysty, bukowy las a tymczasem ja przemieszczam się tylko mieszanym ze sporą ilością jeżyn. W końcu gdzieś po lewej stronie pojawiają się buki, opuszczam brzeg jaru i rzeczywiście po chwili trafiam na kapliczkę - teren w lecie inaczej wygląda niż jesienią. Co ciekawe, od tej strony nie natknąłem się na żadną wyraźną drogę do kapliczki, jak również za kapliczką nie widzę takowej - pewnie nie jest zbyt popularna.
    Źródełko okazuje się całkiem wydajne, z cienkiej rurki woda leci mocnym strumieniem, zasiadam na długi postój i co chwilę podchodzę wypić parę łyków - mimo zabrania 3l picia na całą trasę staram się go oszczędzić, bo nie wiem co dalej mnie czeka.
    Spod kapliczki ruszam w górę i już po chwili trafiam na używana drogę leśną dodatkowo oznaczona symbolami szlaku papieskiego. Nie mam go na mapie, ale jako że kierunek zgodny z moimi oczekiwaniami więc się go trzymam. Wyprowadza mnie na przełęcz nad Kiełczawą, skąd mogę podziwiać widoki na Durną i Łopiennik.
    Przecinam drogę, szlak prowadzi dalej stokówką- tabliczka mówi, że za godzinę z hakiem powinienem być w Choceniu. Choć zaplanowana trasa miała minąć Garbów Wierch z drugiej strony to postanawiam trzymać się szlaku - pewnie będzie prowadził dogodniejszym terenem niż sobie wyznaczyłem. I tak było w rzeczywistości aż do miejsca, gdzie zacząłem schodzić w dół. Tam zaczęły być widoczne ślady ścinki drzew - droga rozjechana i mocno błotnista. Taka droga wyprowadziła mnie na łąkę nad Cisowcem i znów mogłem podziwiać krajobrazy - widać było Smerek i ponownie Łopiennik a w kierunku północnym - Bezmiechową.
    Odbijam na zachód w kierunku Chocenia. Drogą prowadzi szlak rowerowy a jest ona miejscami jeszcze gorsza niż poprzedni odcinek. Ciężko przejść, czasami omijam gorsze kawałki zaroślami - wszystko przez zwózkę drewna. Nie przypomina wcale drogi, jaką oglądałem na zdjęciach przygotowując trasę. W pewnym momencie słyszę narastający warkot - to wraca ciągnik, który ściągał tą drogą drewno do Serednego - a więc nie ma co liczyć na lepszy stan następnego odcinka.
    Choceń był "rewitalizowany" w 1997r, zostały odsłonięte ślady dawnych domostw, piwniczki, studnie. Teraz w bujnej zieloności widać tylko od czasu do czasu piwniczki i pruchniejące obudowy studni. W końcu dochodzę pod cerkwisko, wspinam się na brzeg i chwilę kręcę po terenie...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  2. #2
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,264

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Dlugi napisał :
    Do linii lasu ok. 400m, przez łąkę i pod górę - siły maleją. Dobrze, że po chwili trafiam na ślady ciągnika - podprowadzają mnie pod las, dalej już starą, zarośniętą drogą leśną ciągnę się w kierunku kapliczki. Trzymam się jaru myśląc, że źródełko jest początkiem potoku. Nie pasuje mi jednak otoczenie - ze zdjęcia kapliczki, jakie zamieszczał don Enrico zapamiętałem dość czysty, bukowy las a tymczasem ja przemieszczam się tylko mieszanym ze sporą ilością jeżyn. W końcu gdzieś po lewej stronie pojawiają się buki, opuszczam brzeg jaru i rzeczywiście po chwili trafiam na kapliczkę - teren w lecie inaczej wygląda niż jesienią. Co ciekawe, od tej strony nie natknąłem się na żadną wyraźną drogę do kapliczki, jak również za kapliczką nie widzę takowej - pewnie nie jest zbyt popularna.
    Rzeczywiście , łąką biegnie słabo widoczna polna droga , która po dojściu do linii lasu przeskakuje uskokiem w lewo i idzie w górę brzegiem w stronę kapliczki. Można też iść prosto przez krzaki i chaszcze i też dojdziemy do celu.

    Źródełko okazuje się całkiem wydajne, z cienkiej rurki woda leci mocnym strumieniem, zasiadam na długi postój i co chwilę podchodzę wypić parę łyków
    Oj ! co prawda, to prawda. Zbyszek i Jimi opowiedzą Ci jak nas źródełko ratowało w upalny czerwcowy dzień swoim zbawiennym chłodem.

    Spod kapliczki ruszam w górę i już po chwili trafiam na używana drogę leśną dodatkowo oznaczona symbolami szlaku papieskiego. Nie mam go na mapie
    Na najnowszej mapie Compasu jest już zaznaczony

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar zbyszek1509
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Gostynin
    Postów
    810

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Oj ! co prawda, to prawda. Zbyszek i Jimi opowiedzą Ci jak nas źródełko ratowało w upalny czerwcowy dzień swoim zbawiennym chłodem.
    Oj ! prawda, prawda. Jeden z uczestników wyprawy chylił nawet głębokie pokłony w podzięce za wydajność i orzeźwiające moce tego źródełka

    Podziękowanie.jpg

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    756

    Domyślnie Odp: Szukając pustki...

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Rzeczywiście , łąką biegnie słabo widoczna polna droga , która po dojściu do linii lasu przeskakuje uskokiem w lewo i idzie w górę brzegiem w stronę kapliczki. Można też iść prosto przez krzaki i chaszcze i też dojdziemy do celu.
    Ślady właśnie poszły w lewo ale myślałem, że tam ciągnik zawrócił. Poszedłem przez chaszcze
    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Na najnowszej mapie Compasu jest już zaznaczony
    Posługiwałem się wycinkiem Compass-u z 2011r, tam i cmentarz w Sukowatem i w Choceniu źle zaznaczony. Cerkwiska w Seredniem W. też nie było. Od czasu do czasu wyciągałem Ruthenusa z plecaka, ale to na postojach.
    Cytat Zamieszczone przez zbyszek1509 Zobacz posta
    Oj ! prawda, prawda. Jeden z uczestników wyprawy chylił nawet głębokie pokłony w podzięce za wydajność i orzeźwiające moce tego źródełka
    Jakby było głębiej podebrane to z chęcią bym się pod strumieniem położył


    Pod tablicą stojącą koło cerkwiska dłuższy odpoczynek i przeglądnięcie mapy, aby przemyśleć pozostałą część trasy. Po wyjściu z lasu miałem przejść łąkami i wyjść na kościół w Serednem Wielkim. Jednak awersja do łąk nie ustąpiła, idę drogą do cerkwiska i znów chwilę spędzam z psem nad Choceńką. Całą wędrówkę targam również awaryjne picie dla niego, jednak do tej pory zawsze udaje mu się albo załapać na kałuże albo na jakieś strumyki, gdzie może się schłodzić. Przechodzimy bród na Kalniczce i wzdłuż niej idziemy drogą prowadzącą m.in. w kierunku wysypiska. W planach na dziś były również Pohary, lecz będą musiały poczekać na inną okoliczność - przecież nie uciekną.
    Skręcamy w drogę leśną prowadzącą do Kulasznego, dobra nawierzchnia i otwarty szlaban sprawia, że co chwilę musimy schodzić na pobocze przed samochodami. Nie odstrasza ich nawet ostrzeżenie przed niedźwiedziami, a my nie liczymy na spotkanie z nimi - pewnie auta skutecznie ich odstraszyły. Drogą wychodzimy na przełączkę, nie widzę znaków szlaku niebieskiego ale tym się nie przejmuję, gdzieś przed Suliłą mam nadzieję na niego trafić a teraz odbijam w lewo. Szlak znalazł się po ok. 300m, widać, że nie jest zbyt popularny. Ruthenus straszy mnie, że oprócz podejścia pod Suliłę będę musiał również zdobyć Ostaszkę, na szczęście szlak już ją omija, nawet za bardzo nie widziałem jego starego przebiegu.
    Podejście pod Suliłę mocne, sił już mało i mój towarzysz co chwilę musi zawracać, aby sprawdzić co ze mną. W końcu szczyt, następny odcinek wiedzie drogą, którą już rano pokonałem, ale muszę jeszcze raz nacieszyć oczy widokami. Kawałek po wyjściu z lasu zalegam na trawie i postanawiam przebimbać tu następna godzinkę. Pies dostaje jedzenie i awaryjne picie. Mimo parokrotnego napojania zmęczenie i mocno jeszcze grzejące słońce nie pozwala mu uciąć sobie dłuższej drzemki. Po pół godzinie postanawiam, że lepiej będzie, jeśli zakończymy tę trasę jak najszybciej.
    Przejście połoninek, zejście pod cerkiew, gdzie znów spędzamy chwilę na uzupełnianiu płynów i pakujemy się w drogę powrotną.
    Wracając przejechałem jeszcze przez jaśliski rynek, ale nie dane mi spotkać pewnych osób - a tak po cichu liczyłem na ten trzeci raz...
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 25-08-2010, 20:53
  2. Rezerwat Pustki wg mnie to jest to!
    Przez lucyna w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 13-12-2006, 16:37
  3. Rada dla szukających chatek...
    Przez Jabol w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 18-07-2005, 23:19
  4. Szukający kwater
    Przez asiczka w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 22-12-2003, 12:55

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •