Do linii lasu ok. 400m, przez łąkę i pod górę - siły maleją. Dobrze, że po chwili trafiam na ślady ciągnika - podprowadzają mnie pod las, dalej już starą, zarośniętą drogą leśną ciągnę się w kierunku kapliczki. Trzymam się jaru myśląc, że źródełko jest początkiem potoku. Nie pasuje mi jednak otoczenie - ze zdjęcia kapliczki, jakie zamieszczał don Enrico zapamiętałem dość czysty, bukowy las a tymczasem ja przemieszczam się tylko mieszanym ze sporą ilością jeżyn. W końcu gdzieś po lewej stronie pojawiają się buki, opuszczam brzeg jaru i rzeczywiście po chwili trafiam na kapliczkę - teren w lecie inaczej wygląda niż jesienią. Co ciekawe, od tej strony nie natknąłem się na żadną wyraźną drogę do kapliczki, jak również za kapliczką nie widzę takowej - pewnie nie jest zbyt popularna.