fretkę w Bieszczadach na szlaku widziałam ale królika i chomika jeszcze nie![]()
ale przecież zwierzęta kieszonkoweteż lubią wycieczki:
więc co im żałować.
(żeby nie było - to żaden kanapowiec tylko urodzony myśliwy choć niepozorny)
pozostając przy psim wątku w tym wątku - czy wędrując z psem nie obawiasz się o niego? na pewno akurat dla Twojego psa to wielka frajda taka całodzienna wyprawa ale czy nigdy nie miał spotkania z jakimiś zwierzętami w lesie? Jeśli nie prowadzisz go na smyczy to czy nie obawiasz się trochę właśnie takich spotkań? Do tej pory pamiętam, kiedy kilka lat temu w lesie wędrując z owczarkiem nagle i nie wiadomo skąd pojawiły się dziki w zaroślach (nie było wcześniej widać ani słychać żadnego przemieszczania więc chyba po prostu były w tych krzakach). Pies polazł w te krzaki i przez chwilę trwała taka kotłowanina, że nie wiadomo było co robić - jak pomóc skomlącemu psu, żeby przy tym jeszcze nikt z nas nie ucierpiał. Straszne uczucie niemocy. Pozostały tylko krzyki i wołanie do psa. Nie wiem co sprawiło (może te krzyki i dziecięce płacze), że te dziki zwiały do lasu a pies wyszedł z krzaków spokojnym krokiem, bez żadnego pisku - chyba był w jakimś szoku. Na pierwsze obejrzenie - oprócz powierzchownych lekkich ran - nic mu nie było. Później się okazało, że jednak go trochę poważniej poturbowały.
Idąc z psem do lasu - obojętnie czy z małym czy z dużym - trochę się obawiam spuścić go ze smyczy.
Ale psa masz przepięknego :)))



)
Odpowiedz z cytatem