Nie widzę zdjęcia, możliwe, że to przez ograniczenia w pracy
A co do psa - jest to rasa myśliwska, jednak nie był układany w tym kierunku. Zresztą nie można mówić o jakimś jego ułożeniu, daliśmy go na szkolenie do pewnego behawiorysty, miał go ułożyć. Szkolenie skończyło się w połowie czasu - zabraliśmy go stamtąd bo wyglądał strasznie - zachudzony, brudny, kręgosłup w pałąk. Podobno tak jest do nas przywiązany, że nie chciał jeść. Tak więc ułożony nie jest, na moje wołanie reaguje ale nie natychmiast.
Wędrujemy razem już parę lat i tak jakoś strach przed grubszym zwierzem mi przechodzi (a mówią, że pies może ściągnąć na siebie i właściciela zwierza, który będzie bronił swego rewiru - z tego powodu raz tylko nie zabrałem go ze sobą, wtedy, gdy w okolicach Rymanowa pojawił się niedźwiedź). Mój pies bohaterem nie jest, często widzę, że nawet małe psy są w stanie go przegonić - może to trauma po tym, jak w Wołowcu napadły nas 3 owczarki? Obawiam się, aby nie przeganiał zwierzyny jak saren, jeleni ale okazuje się, że przeważnie albo ja wcześniej je zobaczę i psa przywołam albo one nas zobaczą i zdążą się oddalić zanim pies ich wyczuje.
Za to mocniej obawiam się żmij...


Odpowiedz z cytatem