300 sztuk,to zgroza.Za niedługo wlezą do mieszkań.
300 sztuk,to zgroza.Za niedługo wlezą do mieszkań.
Bo taki kleszcz z leśnego lasu jest chyba bezpieczniejszy niż z takiego miejskiego lasu...
Tak naprawdę to rodzinny lekarz zapisze antybiotyk, każe zrobić za chwilę testy jeszcze raz, później przepisze znowu antybiotyk, każe zrobić testy....
najlepiej iść od razu do specjalisty, kosztuje, niestety bo NFZ tego nie wspiera ale przynajmniej będzie wiadomo czy to na pewno borelioza
paskudne to to jest ale do wyleczenia jak wykryte wcześnie i jak organizm silny..
huśtawki nastrojów paskudne, i najgorsza jest to że się świadomym jest że zachowuje się wrednie ale nie ma się na to wpływu, dziwne ale prawdziwe, niestety.
I taka borelioza to nie od razu może wychodzić, nie wszyscy mają rumień, więc równie dobrze ktoś kogo ugryzł kleszcz dawno temu też może mieć boreliozę ale że nie miał objawów to o niej nie wie :)
i moja pani doktor powiedziała że mam goździki, takie co do grzańca się wrzuca brać do kieszeni jak idę do lasu :)
Ostatnio edytowane przez calanthe ; 06-07-2014 o 22:27 Powód: goździki
... do wyleczenia jest.... owszem, jeśli szybko po zwymiotowaniu kleszcza ... tak do kilku dni rozpocznie się leczenie.... dużo ludzi nie wie, że jest chorych, czy nosicielami... idzie po czasie do lekarza jakiegoś tam rodzinnego ... ten wali serię antybiotyków, która tylko powoduje, że antyciała spadają i uznaje się delikwenta za uleczonego.... a niech się delikwent wtedy prywatnie zbada po miesiącu i później za dwa tygodnie i wtedy się okaże.... czy cudowny antybiotyk użyty po czasie wyleczył... on może zaleczyć... ilość jednostek spada i tyle... a później rośnie...
...w Poznaniu ponoć jest dobry specjalista od tych spraw.. ale niestety nie mam namiarów, bo najnormalniej w świecie przestałem się tym interesować... jest ktoś jeszcze w Warszawie, Olsztynie i Białymstoku....
... nie ma cudownego testu Jimi... wszystkie w zasadzie trzeba powtarzać ... najgorszy jest Elisa, ale każdy lekarz właśnie ten z reguły proponuje...błąd spory...najlepiej zrobić Western blot, albo PCR.. ale one również nie są idealne.....
... po co sobie tym zawracać głowę... jak jest to trzeba go wyciągnąć i tyle... nie każdy jest zarażony i nie każdy zarażony nie wyjęty nas zarazi... ryzyko zakażenia nie jest takie duże....w większości przypadków pokazuje się rumień, który wędruje... ale nie koniecznie... ja jego nie miałem...
Przemolla, to podaj te najdokładniejsze badania -mniej dokładnych nie ma co robić, bo po co. Dzięki za swoje podzielenie się doświadczeniami z boreliozą.
Preparaty stosować trzeba ale podobnie jak Zbyszek jestem zdania, że nie ma co przesadzać w stylu rezygnowania z wędrówek. Wiele jest syfów, jakimi możemy się zarazić przez przypadek w życiu. Każdy z nas korzysta ze służby zdrowia, chodzi do dentysty (choćby najdroższego), fryzjera -tam z kolei możemy się nabawić HCV i pewnie nawet kilka osób jest zarażonych ale dziś nie zdaje sobie z tego sprawy. Ale czy to znaczy, że nie należy chodzić do dentysty? Trzeba się badać i tyle a z kleszczami jest o tyle dobrze, że nie zarażają od razu.
calanthe
Jest specjalista w Poznaniu?
Dzięki za informacje. Wiem, że nie ma idealnych testów, chodziło mi o najbardziej dokładny z możliwie dostępnych, pomijając już fakt, że wyniki mogą wyjść np. fałszywie dodatnie, jak wszędzie, dlatego chodzi o powtarzalność badań.
Kleszcze - pierwszy rumień kilkanaście lat temu, silny antybiotyk i jakoś jest ... lgną do mnie niemożliwie w tym roku już kilka . Borelioza - ze trzy lata temu z żoną zaczęło się coś dziać ...rodzinny skierował do psychiatry , zaczęło się leczenie dodam ; prywatne. I tu mam największy żal do ponoć uczonych konowałów którzy pomimo sugesti w kierunku boreliozy i miernych efektów leczenia z zapałem faszerowali ślubną psychotropami.W końcu Rzeszów -Medicor i doktor Marcin Hawro godny polecenia specjalista. Wklejam wyniki testów Załącznik 35027 Słabo widać -na niższym dokumencie wynik dodatni 11punktów rok2012 na tym wyżej nadal dodatni 2 punkty . No ale te testy ...
Ostatnio edytowane przez Lisk ; 07-07-2014 o 10:22
Nie wiem jak teraz "wygląda" wiedza lekarzy na temat boreliozy w Poznaniu.
Mnie dopadł kleszcz w 2008 roku.
Nie wiem dokładnie kiedy ,musiałem go zdrapać. Powyżej kostki pojawiła się rana , trudno było ją zagoić "indiańskimi sposobami" Pojawił się rumień.
Z wiedzy zdobytej z popularnych tygodników i internetu wyglądało na typowy rumień wędrujący. Jednak wiedza lekarzy "ogólnych" do których się zgłosiłem w tym temacie była zerowa. Odwiedziłem też dwóch chirurgów (na Lutyckiej i Szwajcarskiej paznaniacy wiedzą o co loto) bo rana się nie goiła i z moich obserwacji wynikało ,że kleszcz zostawił w mojej nodze swój" ryj" Jednak dopiero na moje usilne żądanie trzeci chirurg zajrzał dokładnie do rany , naciął ją i wyjął "resztę" Antybiotyki oraz maść na ranę , rana się zagoiła.
Udałem się też na Zawady do zakaźnego aby zrobić badania metoda "ELISA" wynik ujemny (luty 2009) .
Czytając na temat boreliozy w necie dowiedziałem się ,że "ELISA" nie jest wiarygodna ( robiłem w ramach NFZ) . Wynik ujemny
W marcu udałem się na Mickiewicza w Poznaniu zrobić odpłatne badania :Oznaczenie DNA Borelia burgdorferi .
Kosztowało to wtedy chyba 250 zł Wynik wyszedł też ujemny
Nie wiem jak jest teraz z wiedzą lekarzy na temat boreliozy w Poznaniu . Z doświadczenia jedna wiem ,że w tym temacie lekarze ogólni poruszają się jak "dziecko we mgle" A tu potrzeba szybkiej reakcji .
A TO POLSKA WŁAŚNIE I "WSZYSTKIEMU WINNE SĄ PROCEDURY LUB ICH BRAK" I TO MNIE W TYM KRAJU WKURWIA .
Przepraszam za użycie słownictwa ministrów
Ten kraj to " ch.., dupa i kamieni kupa"
Czy jestem zdrowy teraz w 2014 roku . Nie wiem
Ostatnio edytowane przez tolek banan ; 07-07-2014 o 15:10
Pozdrav
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)