Właśnie się dowiedziałem, że moja współpracowniczka (lat 40+) złapała boreliozę kilkanaście lat temu, czyli w innej rzeczywistości, nie tylko medycznej :) Choroba ujawniła się po paru latach, więc terapia antybiotykowa nic nie dała. Koleżanka twierdzi, wyleczyła się dopiero rezonansem magnetycznym, który poleca. Kosztowało ją to parę tys. zł, terapia składa się z paru sesji, łącznie kilka godzin. Obiektywnie drogo, ale jak za pozbycie się takiego syfu - chyba warto. Choć z kolei lekarze zakaźni twierdzą, że to zwykłe wyciągania kasy... I bądź tu mądry![]()


Odpowiedz z cytatem