Tja... Czyli albo biegamy przerażeni w kółko jak kurczaki z obciętymi głowami, bo się naczytaliśmy Wyborczej, albo "luuuz... wogóleocochodzi... kleszcze mi z ręki jedzą"
To ja dla równowagi powiem, że jeden (znany mi z imienia i nazwiska) forumowicz przywiózł sobie boreliozę z okolic Komańczy, gdzie użarł go jeden (JEDEN) kleszcz. I jak człowiek wylądował na oddziale zakaźnym z gorączką i rumieniem, to niespecjalnie go obchodziło, które gazety i w jakim tonie o jego chorobie piszą. BTW: na jego oddziale leżeli niemal wyłącznie leśnicy, dla których - pewnie nie bez powodu - borelioza jest chorobą zawodową, a chorzy są co rok czy dwa wysyłani na terapię antybiotykową na koszt państwa, jak już mięśnie odmawiają im posłuszeństwa.
Ergo: bagatelizowanie problemu jest tak samo słabe jak histeryzowanie z jego powodu![]()



Odpowiedz z cytatem