Dzień 2. Rozgrzewka, idziemy na Toroiagę.
Dojeżdżamy do końca drogi asfaltowej i ostatniego przystanku autobusowego w Baia Borsza. Samochód tutaj zostaje. Miejscowy piesek dostał trzy obamki, będzie pilnował.
Co to są obamki, opowiemy później.
Pod Torojagą funkcjonowały na skalę przemysłową już od XVIII w. liczne kopalnie surowców mineralnych. Niektóre z nich – w niewielkiej skali – pracują do dziś.
Inne stoją nieużytkowane i niszczeją.
Stoki Totoiagi podziurawione są licznymi sztolniami, w których wydobywano głównie rudy metali kolorowych oraz boksytu.
Opuszczamy poranioną dolinę i przez spalony las podchodzimy do jednego z ramion Toroiagi.
Wyszliśmy na szczyt 1930 m. W grzbiecie głównym, który jest naszym celem już nie będzie tak wysoko.
Zejście rozpoczyna się łagodnie. Potem łapie nas w swoje szpony kosodrzewina, po której trzeba przedzierać się górą, stąpając po uginających się gałęziach. Nie wszystkim uczestnikom się to podoba
Po przedarciu się przez kosodrzewinę schodzimy stromym żlebem do jednego z najwyżej położonych, czynnego do dziś rejonu wydobycia.
Potem już nudna, długa droga kopalniana sprowadza nas na dół.
![]()


Odpowiedz z cytatem