Tutaj to nie wyglądało na awanturkę, raczej na improwizację opartą na wieloletnich doświadczeniach.
W górę doliny Vaseru
Na pierwszych dwóch przystankach: Fabrica trei (5,2 km) i Valea Scradei (6,7 km) jeszcze dosiadali pasażerowie.
W pociągu jechał konduktor, który gwizdkiem sygnalizował gotowość do odjazdu. Sprawdzał też bilety. Jedynymi osobami, podlegającymi sprawdzaniu była nasza trójka, reszta pasażerów jechała służbowo.
Przystanek Cozia (18,5 km). Wysokość i szerokość maszyn stosowanych w dolinie Vaseru limitowana jest wysokością i szerokością trzech tuneli, przez które trzeba je przewieźć. Ten ciągnik mieścił się z niewielkim zapasem.
Miejscami w wąskiej dolinie mieściła się tylko rzeka i wciśnięte pod skałę tory. W centrum kadru widać ostatni wagonik pociągu.
W wagonach ludzie jedli, pili, palili papierosy. Najczęściej pitym przez mężczyzn (95% pasażerów) napojem było piwo, zachodziła więc od czasu do czasu potrzeba opróżnienia pęcherza. Robiono to najczęściej na przystanku, dyskrecję zachowując przez obrócenie się tyłem do pociągu. Postój na przystankach uwzględniał tylko czas potrzebny na wyjście wysiadających, po czym konduktor gwizdał a pociąg ruszał. Osoby sikające musiały czem prędzej kończyć i gonić ruszający pociąg. Fotografowanie ludzi jedzących, pijących i sikających nie jest mile widziane, nie będzie więc tutaj dokumentacji fotograficznej.
Na przystanku Faina (31,2 km) wysiadało sporo osób i pociąg stał kilka minut
Ekipa jagodowa z bagażami z beczkami wysiadła kawałek wyżej. Nie było tam przystanku, pociąg zatrzymał się na obszernej polanie, na skraju której pasły się konie.
Pozostawiamy jagodziarzy i jedziemy dalej.
Na tym zdjęciu załapał się wprawdzie pasażer jedzący chleb z kiełbasą, ale nie był on głównym tematem zdjęcia
Na przystanku Miraj (35,6 km) spotkaliśmy widzianego rano Transita.
Przystanek Gura Stevioara (37,5 km). Jest tu jedno z dwóch czynnych odgałęzień torów w boczne doliny. Dzisiaj pociąg tam nie pojedzie. Niektórzy idą z plecaczkami w górę, po wybranych szczęśliwców przyjechała furmanka.
Na stacji Valea Babii (38.3 km) reorganizacja składu pociągu. Wyżej jedzie tylko jeden wagon osobowy i platforma z ciągnikiem. Pasażerowie z pozostałych dwóch wagonów przesiadają się do tego jadącego dalej.
W końcu docieramy do stacji Comanu (43,5 km). Tu wszyscy wysiadają, razem ok. 10 osób a ciągnik zjeżdża z platformy.
Tory prowadzą dalej, do stacji Izvorul Boului (46,3 km), jednak powyżej Comanu nie są wykorzystywane ani utrzymywane w sprawności technicznej. Jest południe, idziemy wzdłuż torów w górę doliny.
Dla dociekliwych - mapka z folderu Mocanity:
http://ciekawe.tematy.net/2014/maram...jka_folder.jpg




Odpowiedz z cytatem