Pelerynka z worka na śmieci przez głowę i pooooszła :)
Deszcz to tylko woda :) Ciuchy wyschną, a ciepły prysznic po "mokrej" trasie bardzo przyjemny jest ...
Swoją drogą wróciłem z Biesów jakieś 1,5 tygodnia temu po 10dniowym pobycie... Już mam ochotę tam wrócić. Nawet gdyby miało padać dzień w dzień.
dzięki "Chłopaki" za pozytywny odzew :)zawsze jezdziłam w Bieszczady w drugiej połowie września,w tym roku z przyczyn losowych wyjazd wypadł w wakacje ...i stad te moje obawy
mam świadomość, że jak jest upał i tropikalne powietrze to jest inne gospodarowanie energią na szlaku...utrata sił i odwodnianie się i ten stres przed gwałtownymi burzami...jakie wasze rady? przewodniki radzą, ze w lesie podczas burz najbezpieczniej...byle nie na grani i nie na otwartej przestrzeni
pozdrawiam Anka
Jadę czwarty raz w Bieszczady , zawsze to był sierpień od II dekady i poprzednich latach kalosze były zbędne. Mam nadzieję ,że "latoś" też tak będzie , czego Wam życzę. (jeszcze jedenaście dni do wyjazdu)
Ja tam uważam, że idąc w góry zawsze należy być przygotowanym na wodę z nieba. O ile w lecie to może być przyjemne, o tyle jesienią i na wiosnę mniej.
Ale pobyty w lecie z przyczyn subiektywnych staram sie omijać (za ciepło i za dużo ludzi, ale to się da zniwelować godziną wychodzenia na szlak).
Wczesne wychodzenie w lecie ma jeszcze jedną zaletę - jeśli będzie burza, to na ogół po południu, a chodząc metodą alpejską (znaczy wychodząc świtem) o 12-13 jesteśmy po trasie... I spokojnie można przyswajać wodę lub inne płyny w dogodny dla siebie sposób![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)