Tak sobie dumam, Rekonie, jaki byłby mój "chleb poprzedni" gdybym patrzyła w dawność przez pryzmat podobnych analiz jak Twoje. Ja nie wspominam "rozbitych kolan, podartych spodni" czy innych nieszczęść z przeszłości (a zapewniam, że mam w zbiorku znacznie ich cięższy kaliber !!) Nie lubię rozgrzebywać popiołów, które w litościwy sposób przysypały to co było smutne, bolesne, traumatyczne. Cieszę się, że potrafiłam sobie wypracować umiejętność pamiętania rzeczy dobrych, ludzi życzliwych, czasów szczęśliwych przez to, że przykrych wspominać nie chcę. Te refleksje wiążą się nierozerwalnie ze zmianami otoczenia, które nastąpiły tam wszędzie, gdzie przyszło mi doświadczać życia. Wspominam przeszłość z sentymentem, bo bez niej nie byłoby dziś...! Może nawet trudno byłoby to dziś docenić, gdyby nie tamto, może trudniej byłoby je zrozumieć? A dawność bieszczadzką lubię najbardziej, bo nikt mi jej odebrać juz nie może !!


Odpowiedz z cytatem