Padało wtedy... Zwinąłem się w kłębek pod jakąś wiatą w śpiworze, i słuchałem jak odbywały się dookoła "zajęcia w podgrupach" :) Dużo młodzieży z giitarami, ludzie zmoknięci schodzili ze szlaków i szli w jedną stronę, tam gdzie było słychać muzykę, byłem mokry i zmarznięty, wciśnięty między ludzi którzy chowali się przed deszczem, było nas tam pewnie z tysiąc osób, ukradkiem wystawiałem nos co jakiś czas, żeby dostrzec, że z tego tysiąca nikt nie miał smutnej miny, aż do rana. Nie przepadam za zlotami, złazami, festiwalami, wtedy jednak cały świat obrócil się w mojej głowie do góry nogami i nie przeszkadzało nic, a nic.


Odpowiedz z cytatem