Szaszka:
". Lunęło straszliwie, a wiatr aż przygiął drzewa do ziemi. A my ruszyliśmy stokówką przez Hulskie do Zatwarnicy. Nie wiem ile czasu szliśmy, wiem tylko ze cały czas potwornie lało.... "

Trzeba było w Hulskiem skręcić (zaraz za potokiem, przy chacie) w lewo i iść cały czas ścieżką nad potokiem przez gęsty las aż do samego Sękowca. Ścieżka w pewnym miejscu dochodzi do Sanu i tam "przekształca się" w drogę leśną. Wychodzi się z niej już w Sękowcu, mniej więcej w tym miejscu, w którym Wy później forsowaliście San w bród (vis a vis ośrodka Basi). Jest to znacznie krótsza trasa niż ta górą (stokówką) przez Zatwarnicę. Poza tym dlaczego nie zrobiliście sobie postoju w Hulskiem ? Byłoby dobre schronienie przed deszczem.

"Zęby dzwoniły mu jak kastaniety i zrobił się siny. Złapałyśmy go z Asiczka z obu stron za ręce, żeby przekazać mu choć trochę ciepła."

Irkiem po prostu wstrząsnął paroksyzm rozkoszy, gdy go tak obydwie, z Asiczką, dopadłyście z obu stron.

"Na zakończenie dodam, ze pobiliśmy tego dnia rekord trasy Lesko-Nadarzyn: 4h!!! "

Irek, nie jeździj tak prędko bez b. ważnego powodu. Kiedyś (odpukać !) możesz nie zdążyć wyhamować. Pośpiech to jest wskazany, ale tylko przy ... rozstroju żołądka.

Pozdrawiam



Wiadomość została zmieniona (24-07-03 07:37)