Pokaż wyniki od 1 do 10 z 112

Wątek: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia

Widok wątkowy

  1. #11
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Jak Bertrand bez blizny zoperował nogę Chrystusowi. Zapraszam do letniego ognia

    Poruszam się ścieżką / drogą zrywkową oznaczoną na drzewach pionowymi krechami koloru bordowego. Po chwili dobiegają do mnie głosy z tyłu. To Polej, Jeremi i Ania postanowili do mnie dołączyć. Jakiś czas pniemy się razem pod górę, ale oni są młodsi i zostawili mnie z tyłu. Zresztą po co się spieszyć, lubię powoli chodzić. W końcu wychodzę na polankę, za nią jest druga – to cel mojego wspinania. Na górze stoi szopa/bacówka miejsce, w którym robotnicy chowają narzędzia i sami się chowają przed deszczem. Wieży widokowej nie ma, ale widać w którym miejscu pewnie kiedyś powstanie. Widoków prawie niema bo drzewa zasłaniają. Odpoczywamy sobie, robimy kilka fotek i czas schodzić w dół. Wracamy po swoich śladach. W dół poszło nam szybciej. Na przełęczy narada. Wiem, że na pobliskim cmentarzu przy grobach Budzińskich ksiądz Piotr będzie odprawiał Mszę Św. Nikt z naszej grupy nie był zainteresowany uczestnictwem w tym Nabożeństwie. Nie wiem, co sobie myśleli. Może uważali, że taka msza jest nieważna? Poszli na Mszę Św. do cerkwi przy samochodach. Ja powędrowałem na cmentarz. Tam zgromadzili się potomkowie Budzińskich. Obok cmentarza paliło się ognisko i z garnków nad nim zawieszonych rozchodziły smakowite zapachu. Już mi się podobało. Msza, jak msza. Ksiądz Piotr wyznaczył mnie do czytania, więc przeczytałem jak najlepiej umiałem. W trakcie Mszy Św. ksiądz poświęcił krzyż i nieśmiertelniki wykopane z ziemi. Nie podobało mi się to, że zostały poświęcone nieśmiertelniki żołnierzy poległych około 100 lat temu. Widziałem w Bieszczadzie rozkopane groby z czasów I wojny światowej. Nie pochwalam rozkopywania grobów i tyle. Za to po Mszy Św. zostałem zaproszony do wpisania się do pamiątkowej księgi rodzinnej i do uczestnictwa w „imprezie” przy ognisku. Niestety nie mogłem skorzystać, bo reszta mojego towarzystwa by się o mnie niepokoiła. Nawet odmówiłem poczęstunku „wodą” i „kompotem” ( na cmentarzu były też dzieci). Niepocieszony wróciłem do samochodu. Jeszcze tylko posiłek w Szymkówce i powrót na kwaterę. Wieczorem spotykamy się na degustacji tego, co mamy.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Po lesie bez lupy
    Przez bartolomeo w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 25
    Ostatni post / autor: 10-12-2013, 23:28
  2. Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 24-02-2012, 16:18
  3. Z psem bez samochodu ;)
    Przez szelmaa_ss w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 14-06-2011, 22:08
  4. Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 25-08-2010, 21:53
  5. Rozniecanie ognia.
    Przez Gryf w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 11
    Ostatni post / autor: 12-12-2007, 12:44

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •