Witaj i ogrzej się w ten jesienny listopadowy dzień.
Rodzina Polejów z samego rana postanowiła wspiąć się na górę na której stoi schronisko. My z Renatką mieliśmy inne plany ale nam nie wyszło. Po prostu postanowiliśmy dłużej pospać, ot co! Wyjeżdżamy do Czarnej, chcemy zobaczyć się z właścicielami Obamy. Spotkanie minęło w jak zwykle w bardzo miłej atmosferze. Dobrze się czujemy w tym domu. Okazuje się, że Gospodarze w tym roku obchodzą 20 lecie działalności w Czarnej. Z tej okazji dostajemy oficjalne zaproszenie na jubileuszowy wernisaż. Z przykrością stwierdzamy, że nie będziemy mogli w nim wziąć udziału, bo będziemy już w drodze do domu. Składamy na ręce Róży najserdeczniejsze gratulacje i życzenia dalszych sukcesów i wspaniałych pomysłów. W pewnym momencie widzimy, że pod cerkiew zajechała wycieczka. Żegnamy się z Różą i skorzystaliśmy z tego, że świątynia jest otwarta i weszliśmy do środka. Widać, że miejscowy proboszcz dba o cerkiew. Pani przewodnik krótko ale ciekawie przedstawiła wszystkim historie cerkwi. Po wyjściu z cerkwi trochę podyskutowałem z przewodniczką na temat cerkwi bieszczadzkich. W pewnym momencie powiedziała ona, że teraz jest otwarta cerkiew w Bystrem. Na tym dyskusja się skończyła. Jeszcze nigdy nie byłem w tej cerkwi wewnątrz. Trzeba wykorzystać tą okazję. Wsiadamy do karawanu i pomykam do bystrego. Istotnie cerkiew jest otwarta. Wewnątrz niewiele ludzi ja zwiedza. Okazuje się, że jest z nimi człowiek, który opiekuje się tą cerkwią i zbiera fundusze na jej remont. Działa on w strukturach Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddział Bieszczadzki. www.tonzbieszczadzki.pl Bogdan Augustyn 607089740, bo o nim mowa posiada tez klucze do tej świątyni. Wnętrze cerkwi robi przygnębiające wrażenie. Pusta, opuszczona, rozkradziona. Mam jednak cichą nadzieję, że skoro udało się uratować cerkiew w Łopience, to może tę w Bystrem też się uda….. W cerkwi znajduje się uratowana z Równi drabina. Niby nic, taka drabina i wiele osób przejdzie obok niej obojętnie. Warto zobaczyć. Po opuszczeniu cerkwi rzucam okiem na jedyne domostwo znajdujące się w jej pobliżu. A tam na podwórzu domu, w którym mieszka domorosły artysta leży smok/krokodyl? Do jego budowy użyto cokołu jednego z miejscowych krzyży. Ręce mi opadły! Zrobiłem fotkę i nawet chciałem ją wysłać do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Później sobie odpuściłem... Macie może jakieś swoje uwagi na ten temat?


Odpowiedz z cytatem