Nazajutrz zauważyłem, że ktoś mi się w nocy dobrał do prowiantów. „Grześki”, jak widać, mu nie smakowały ale dwa „Liony” zeżarł.
Teraz będzie Beskid Sądecki. Widok z przełęczy Rozdziela: w środku Trzy Korony, po lewej Małe Pieniny, po prawej Lubań w Gorcach. Na środkowym planie po prawej malownicza, skalista górka Smolegowa.
Pod górą Syhła spotykam spory kierdel owiec.
A pod przełęczą Gromadzką trzy miłe turystki.
Przez Kosarzyska zjeżdżam w dolinę Popradu, którą jadę w górę rzeki po stronie słowackiej. Droga prowadzi tu nad samą wodą, jest wąska i pusta. Po polskiej stronie biegnie ruchliwa droga z Piwnicznej do Krynicy oraz linia kolejowa.
Na słowackiej drodze spotykam wprawdzie tylko dwa samochody, ale za to równocześnie. Ten pomarańczowy, to listonosz, który zatrzymał się na śniadanie przy źródełku. W czerwonym jedzie liczna ekipa budowlana z narzędziami.
Popradem dojeżdżam do Muszyny. Potem przez Powroźnik do Tylicza. Tak trafiam w Beskid Niski. Dalej przez Mochnaczkę do Czyrnej. Na przełęczy między Czyrną a Banicą nadciągają chmury. W tle Lackowa, pod nią Izby z murowaną cerkwią.
![]()
Z Banicy pojechałem do Czertyżnego a po drodze wpadłem do Białej, w której nalało mi się do butów. W Czertżnem zaczęło lać, i zmoczyło mi całą resztę. Z Czertyżnego pozostały resztki cmentarza.
Korzystając z godzinnej przerwy w polewaniu z góry, postawiłem namiot na przełęczy Lipka i nawet zdążyłem zagotować wodę na herbatę. Potem znów zaczęło lać. Łomot wielkich kropel o tropik bardzo dobrze usypia.
![]()



Odpowiedz z cytatem
Zakładki