Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7

Wątek: Jakżem z Żywca w Bieszczady rowerem jechał

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar krzychuprorok
    Na forum od
    10.2007
    Rodem z
    Rzeszów/Rymanów
    Postów
    898

    Domyślnie Odp: Jakżem z Żywca w Bieszczady rowerem jechał

    Nie zdziwiłbym się jak byś pojechał rowerem z Jarosławia do Żywca, ale, że pojechałeś z Żywca w Bieszczady, to mnie zaskoczyłeś. Choć nie powinno to dziwić, bo wiadomo, że Ty na łatwiznę nie idziesz
    Pytanie dotyczące trasy - jadąc z Mniszka wzdłuż Popradu, potem pojechałeś przez Lipnik, Plavec i Leluchów? czy da się przejechać z Legnavy do Muszyny?
    Ładny masz namiot MSR?

  2. #2
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Jakżem z Żywca w Bieszczady rowerem jechał

    Cytat Zamieszczone przez krzychuprorok Zobacz posta
    Pytanie dotyczące trasy - jadąc z Mniszka wzdłuż Popradu, potem pojechałeś przez Lipnik, Plavec i Leluchów? czy da się przejechać z Legnavy do Muszyny? Ładny masz namiot MSR?
    Przejechać da się 4/5 tego odcinka, 1/5 trzeba rower przepchać ścieżką przez ramię odchodzące od Wielkiej Polany ku Popradowi, to, którym idzie granica. Ścieżką prowadzi niebieski szlak pieszy. A namiot też mi się podoba;-) Producent zidentyfikowany dobrze.

    Na polu biwakowym w Jasielu, gdzie spałem, są dwie wiaty oraz drewniany schron, w którym mogą zanocować dwie lub trzy osoby (ty zdjęcie zrobione przy innej okazji). Od kilku lat w sezonie letnim w schronie mieszka jakiś rezydent (nie koniecznie ten sam), który chyba pomylił pole biwakowe z sanatorium czy też hotelem. Ma wewnątrz rozłożone posłanie, prowianty, ubrania, inne sprzęty. Tym razem też jakiś rezydent mieszkał. Czuł się tu najwyraźniej gospodarzem. W moim odczuciu zastosowanie tego obiektu jest inne: by służyć za schronienie w razie potrzeby w awaryjnych warunkach jakimś zmoczonym, zziębniętym, przemęczonym turystom. Myślałem, żeby rankiem z nim o tym podyskutować, ale gdy odjeżdżałem, jeszcze nie wstał. A może ja tylko mam takie dziwne teorie?
    Pożegnanie z Jasielem. Ładny grzyb na ławce leży.


    Wyruszam w mgle i mżawce. Zjeżdżam do Moszczańca i Wisłoka Wielkiego.


    Kończy się Beskid Niski, coraz bliżej do Bieszczadów, w które właśnie jadę. Aby zminimalizować przebiegi po asfaltach, jadę z Wisłoka na Bukowicę. Jest mokro z góry i mokro z dołu.


    Węzeł szlaków na grzbiecie Bukowicy. Znów zaczyna padać, na razie umiarkowanie. Takie same kropelki, jak z drogowskazu zwisają mi z rękawiczek, z kasku, z okularów, z nosa. Ale teraz będzie w dół a w dolinach pewnie nie pada.


    Zjeżdżam do Woli Piotrowej. Skończyło padać i zaczęło lać. Dojeżdżam do głównej drogi W prawo jedzie się na Szczawne, czyli w Bieszczady a w lewo do Bukowska, czyli … do domu. Jadę do Bukowska. W Bukowsku chowam się przed deszczem pod „tymbarkowym parasolem”. Towarzyszy mi trzech miejscowych dżentelmenów, którzy optymalizują, w którym sklepie w Bukowsku będzie najkorzystniejszy zakup trzech piw. Ustalenia kończą się sukcesem i jeden z nich udaje się na zakupy.


    Deszcz nie ustaje. Jadę już wprawdzie do domu, ale zostało mi jeszcze ponad sto kilometrów. Dżentelmeni, zaopatrzeni w piwo poszli gdzieś konsumować.


    Nieźle byłoby załapać się do jakiegoś pojazdu, który przetransportowałby mnie kilkadziesiąt kilometrów na północ. Ale kto mnie w takim stanie zabierze?


    Deszcz nieco odpuszcza. Ruszam w stronę Sanoka. Zdjęć już prawie nie będzie, bo aparaty schowane do wora. Wyjmuję raz na kilkanaście kilometrów, np. tutaj w Trepczy. Potem przejazd doliną Sanu na północ, w Uluczu opuszczam San i jadę na Borownicę i Jawornik Ruski.


    Tutaj koniecznie musiałem zrobić zdjęcie. To chata w Jaworniku Ruskim, dziś pusta.


    Parę lat temu była używana i wyglądała tak:


    Teraz doliną Jawornika znów w dół do Nienadowej w dolinie Sanu. Trzymając się rzeki dojechałbym prawie pod sam dom, ale nie byłaby to najkrótsza droga Szybciej będzie przez Pruchnik, ale za to trzeba przeciąć w poprzek wał Podgórza Rzeszowskiego.
    Dzisiaj znów kończę jadę przy świetle lampy rowerowej.
    I tak w tytułowe Bieszczady nie dojechałem.

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar krzychuprorok
    Na forum od
    10.2007
    Rodem z
    Rzeszów/Rymanów
    Postów
    898

    Domyślnie Odp: Jakżem z Żywca w Bieszczady rowerem jechał

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    W moim odczuciu zastosowanie tego obiektu jest inne: by służyć za schronienie w razie potrzeby w awaryjnych warunkach jakimś zmoczonym, zziębniętym, przemęczonym turystom. Myślałem, żeby rankiem z nim o tym podyskutować, ale gdy odjeżdżałem, jeszcze nie wstał. A może ja tylko mam takie dziwne teorie?
    Podzielam Twoje zdanie.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Jakżem rowerem z KIMB-u w Łupkowie wracał
    Przez Wojtek Pysz w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 42
    Ostatni post / autor: 28-10-2015, 13:56
  2. Jakżem rowerem na KIMB do Sękowca jechał
    Przez Wojtek Pysz w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 32
    Ostatni post / autor: 31-05-2013, 09:03
  3. Rowerem w Bieszczady
    Przez Anonymous w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 23-08-2006, 11:19
  4. Bieszczady w 5 dni z rowerem
    Przez qmac w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 14-10-2005, 11:25

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •