Jakoś nikt z uczestników wycieczki nie chce mnie wspomóc w relacji... Trudno, całkowitą odpowiedzialność za Trzykropkowe odloty biorę na siebie
Pierwszy dzień w górach Godeanu zakończyliśmy noclegiem nad Lacul Scărișoara. Kolejny dzień wstał mglisty i wilgotny, ale piękny.
Wędrowaliśmy sobie spokojnie
obserwując w przebłyskach lepszej widoczności wyprzedzającą nas mniej więcej o godzinę czwórkę turystów.
I było spokojnie do czasu jak w chmurach pojawił nam się Vf. Godeanu
a z daleka przyszły najpierw pojedyncze a potem seryjne grzmoty. Gdzieś po górach kręciła się niezła burza, a my podchodziliśmy na jeden z najwyższych szczytów w okolicy. Cofać się nie było sensu bo za plecami mieliśmy długą i wąską, bardzo wysoko położoną grań, schronienia na niej nie było żadnego. Jedyną szansą było szybkie przeskoczenie Godeanu zanim przyjdzie do nas burza. No to skoczyliśmy...







Odpowiedz z cytatem
Zakładki