Człowiek uczy się na błędach.....Po ostatnim wyjeździe na Ukrainę, kiedy to Sir Bazyl swoją mapkę umieścił w moim plecaku, jakoby w jego już brakło miejsca, co z kolei spowodowało żem ciągle musiała przystawać i mapkę okazywać właścicielowi, sama wychodzić jakoś nie chciała, postanowiłam uniknąć tym razem takiej odpowiedzialności. Nie mniej mapkę oddam w stosownym czasie, Bartolomeo ze szczególną dokładnością przedstawia przebytą przez nas trasę i zdobyte szczyty, których nazw nie mogłam spamiętać, mapka staje się zbędna.
"Bartolomeo niech rwie dalej do przodu a ja będę sobie dalej dreptał w ogonie. Wyrwać się na prowadzenie nijak nie mogę gdyż ogołocono mnie z map!"
Sir Bazyl, zacytuję Bartolomeo : "Tobie to od tych kotletów w głowie się poprzewracało".
Tylko trzy osoby podjęły próbę zdominowania Ciebie, przejęcia prowadzenia i narzucania tempa marszu, jednak zaraz zostały skarcone i doprowadzone na wskazane przez Ciebie miejsce w szyku. Bartolomeo nie podjął próby przejęcia władzy nad grupą, gdyż jako naczelny fotograf wyprawy, zajęty był uwiecznianiem ukazujących się nam panoram. Dzięki czemu, teraz mogę nacieszy ponownie swoje oczy, pięknem tamtych gór. Natomiast Sir Bazyl gnał, jakby owe góry zaraz ktoś miał mu zabrać a on nie zdążyłby ich nawet zobaczyć a co dopiero uwiecznić na fotografii. Dreptania w ogonie Bazylku, to ty nie masz ani na szlaku ani w tempie pisania relacji....
Dodam parę szczegółów, przygód było tyle, że już pogubiłam się, które w jaki dzień.....pierwszego przebiegło obok nas stado wspomnianych owieczek, niczym podwójny pociąg towarowy i odwiedził również nasze obozowisko rudawy lisek, który nawet przez dłuższą chwilę starał się pozować do fotografii, po czym spokojnym krokiem oddalił się w kosodrzewiny. Drugiego dnia skalisty Piatra Iorgovanuluito ja sobie odpuściłam, czy my tego dnia dość długo aby nie szukaliśmy wody? I damska część grupy ubolewała nad możliwością umycia włosów w zimnym potoku. Sir Bazyl niczym dedektyw, tudzież wróżka, zawsze znajdował stosowne źródełko. Trzeciego dnia, tempo poczwórnie wzrosło, gdy tylko burza pomruki swe zaczęła wydawać, a czwartego dnia.....ech
Dodam, że każdy nocleg opiewał piękną panoramą, która kładła nas do snu i budziła swym urokiem o poranku.
P.S. Sir Bazyl mapka obecnie służy za zakładkę do książki. Książka liczy 474 stron, obecnie jestem na 135 stronie, więc sam rozumiesz musisz poczekać na oddanie.


Odpowiedz z cytatem