Jadąc motocyklem w Bieszczady (zakładam szosowym) trzeba sobie założyć przede wszystkim dobre gumki czyli takie z bieżnikiem enduro i to im bardziej agresywnym tym lepiej. Oczywiście nadal nie będzie się tym dało pokonywać stromych błotnistych podjazdów, ale przynajmniej nie zaliczysz gleby na pierwszym lepszym szutrowym szlaku.
Co się tyczy samych tras to ciężko odpowiadać tak na odległość, bo motocykle mają różny prześwit i nieraz bywają problemy z wjechaniem na nocleg do gospodarstwa agroturystycznego już 50cm po zjechaniu z asfaltu. Tras jest naprawdę multum, jest wiele dróg gromadzkich do pól którymi każdemu wolno się poruszać i docierać do różnego rodzaju punktów widokowych.
Nie ma sensu jakieś przesadne planowanie ponieważ tak naprawdę nikt nie wie jakie ktoś ma umiejętności i jaki sprzęt.
Generalnie należałoby przyjąć następującą zasadę - im większe zadupie i im gorsza droga tym piękniejsze widoki i ogólnie fajniejsze doznania estetyczne.


Odpowiedz z cytatem