Pozsony - to węgierska nazwa Bratysławy, przez długie lata stolicy Węgier, gdyż reszta zajęta była przez Turków.
Zapewne o to chodzi.
Słyszałam o tej kalwarii i nawet w ubiegłym roku przejeżdżałam przez miasteczko Sátoraljaújhely jadąc od strony Słowackiego Krasu (a konkretnie ze słowackiej, ale zamieszkałej przez Węgrów miejscowości Krásnohorská Dlhá Lúka do Sárospatak, na kąpielisko).
Ale nie miałam czasu wspiąć się na kalwarię.
W okolicy, w miejscowości Pálháza jest ciekawa kolejka leśna, kursująca w czasie wakacji 3 razy dziennie, niestety kiedy tam jechałyśmy godziny odjazdów kompletnie nam nie odpowiadały.
Poza tym droga na trasie Gönc - Pálháza - Sátoraljaújhely przez Góry Tokajsko-Slanskie była wyjątkowo podła, dziury jak kratery, dało się jechać tylko środkiem, a koleżanka myślałam że mnie przeklnie
Aby oszczędzić samochód wracałyśmy potem przez Slovenské Nové Mesto, Dargovský priesmyk i Koszyce.
Ja w ogóle to bardzo lubię ten kawałek Europy, ale węgierski nacjonalizm (podobnie jak polski) bardzo mi nie odpowiada.




Odpowiedz z cytatem