"wierząc, że jedziemy za trzy dni zacząłem się pakować"
-wow, ja jeszcze nigdy nie pakowałam się wcześniej niż wieczór przed :)

"przedzierając się przez zarośla gadałem do siebie, albo chociaż powtarzałem „idę!”
-Hihi, widzę, że Ty ostrzegasz mieszkańców. Ja się z nimi witam mówiąc "hej!"

"potem wyszedłem na drogę leśną i zgubiłem szlak"
-Hihi, skąd ja to znam :D Oczywiście wtedy jesteśmy źli do granic (zwłaszcza gdy dłużej nie widać szlaku i mamy wrażenie że się "zgubiliśmy") ale później, w domku najlepiej wspominamy te momenty :)

"Powspominałem przy tym posta Jimi jak błądziła wokół góry Baranie."
-tak jest co wspominać. To chyba największe moje błądzenie w życiu! Takiego poczucia beznadziei jeszcze wcześniej nie miałam. Jeszcze żebym gdzieś wychodziła sensownie a ja przez godzinę... chodziłam w kółko (po godzinie wyszłam do punktu wyjścia czyli z powrotem na szczyt Skalne! :D). Bo mi się kompas rozmagnetyzował :) Gdy pod wieczór schodziłam z Skalnego do szlaku (dobre 30 minut) to zwierzęta już uciekały mi spod nóg (sarny), więc dodatkowe emocje. I koniec końców musiałam spać w lesie na Słowacji :)

"Otworzyłem aplikację, która podaje współrzędne geograficzne, chwila niepewności i już wiedziałem gdzie jestem."
-dam sobie rękę uciąć, że na Twoim miejscu zrobiłabym to samo! Człowiek jest już tak zły! Ale na szczęście nie mam GPSa!