Witam wszystkich.
Co prawda praktycznie nie wypowiadam się na forum, ale myślę, iż czas przyznać się do tego, że też mam niezłe szurnięcie na tle Bieszczad ...
Wybrałem się w nie jako młody "żeniac" w podróż poślubną....gdybym wtedy wiedział...:/
To nie choroba - to już zboczenie
Jednego Wam kochani zazdroszczę....bliskości do tych pięknych miejsc...Ja niestety muszę jechać ponad 600 kilometrów.
Jedno mnie bardzo cieszy: już za kilka miesięcy będę znów zdzierał zelówki na bieszczadzkich wertepach.
Jedno jest pewne - nie mam zamiaru zdrowieć :D
Pozdrawiam i do zobaczenia na szlakach



Odpowiedz z cytatem
