Podchodzimy bliżej, grupka turystów chcąca ruszyć tak jak my w dalszą drogę. Przyglądam się bliżej! Jedna z postaci w charakterystycznym kapeluszu. Niewiele myśląc podchodzę i pytam:
- "Hiszpański Szlachcic?"(za Bertrandem)
- Ów odpowiada "Znamy się?"
- "Nie! Jestem Duchprzeszłości"
Po krótkiej konwersacji, okazuje się, że są jeszcze: dwa Dobre Duszki, Niemiecki Junkier, Człowiek Lubiący Pierogi, Tamtejszy i kilka innych Osób których miana zapomniałem (przepraszam), moim skromnym zdaniem forumowa arystokracja. Proponują byśmy z nimi zrobili nieformalne otwarcie pewnego żakowskiego obiektu. Jestem chętny, aczkolwiek nieprzygotowany na tego typu okazję, wobec czego z przykrością się rozstajemy, po przyjeździe autobusu. Który uwozi doborowe towarzystwo w głąb bieszczadzkich ostępów.
Do Wetliny nie mamy w najbliższym czasie żadnego podwozu. Wobec czego decydujemy się na odwiedzenie źródeł Sanu. Zwłaszcza, że ani ja, ani Zbych (wstyd się przyznać) nigdy tam nie byliśmy. Wracamy na kwaterę, kumpel odpala perkotkę, ruszamy. Z nami zabiera się para młodych ludzi. Jedziemy, mijamy kolejne bieszczadzkie miejscowości, podziwiamy kolorki. Jesteśmy w Ustrzykach Górnych.
Zatrzymujemy się przed niegdysiejszą knajpą Lacha. Młodzież rusza na Tarnicę, my idziemy na herbatkę z imbirem do środkowej z trzech knajp. Lubiłem bywać u Andrzeja. Wypić tam piwo, rąbnąć stakanik czegoś mocniejszego pod kiszoną rzodkiewkę. Posłuchać gawęd przy gitarze, uraczyć uszy wierszami najmłodszej z jego córek (miała dziewucha talent, oj miała, żal). Popatrzeć na jego rzeźby, zjeść pstrąga z czosnkiem niedźwiedzim.
Teraz Lach nieobecny, knajpa kogoś innego, podobno jedzenie jest lepsze niż niegdyś, tak powiadają. Ale ja widzę jakieś stare fotografie na ścianach, nic mi nie mówiące. Jakieś tybetańskie chorągiewki modlitewne, rozwieszone na sznurze wzdłuż ogrodzenia (mają nawet jakieś napisy krzaczkami). Oraz rozpadający się dach. Całość sprawia przykre wrażenie w porównaniu z nowym gmachem sąsiedniego obiektu "pod Caryńską". Kilka lat minęło, a jak kumpel stwierdził "dwa światy".
CDN.