No więc zaprzyjaźniliśmy się z "kucharką" - dziewczyna mówi z pięknym wschodnim podlaskim akcentem.
Owocem tej, oczywiście bezinteresownej!, przyjaźni, było trochę alkoholu po turystach i, bodajże 76 ruskich.
Pierogami podzieliliśmy się sprawiedliwie; ja zjadłem jednego, Pierogowy resztę - marudził tylko coś pod nosem, że małe te ruskie. Dobrze, że niewiele wcześniej pierogi jadł na kolację, bo by całkiem głodny spać poszedł..



Odpowiedz z cytatem