Jak już było wspomniane , miotła (ufundowana przez kol. KrzychaProroka) została przekazana na wyposażenie schronu.
Każdy wędrowiec będzie mógł się tam schronić a także posprzątać po sobie.
Rozstając się z chatą w Rabem , zgodnie ze starym pogańskim zwyczajem przytargaliśmy trochę chrustu z lasu, aby kolejni przybysze mogli rozpalić zbawienny ogień i ogrzać się przy nim.
Cały czas , w czasie rozmów przewijało się pytanie ;
Kim będą następni wędrowcy ? czy z ludu Wandalów , czy Rzymian ?
.
Na zakończenie misji dotarliśmy do punktu startu czyli schroniska w Cisnej, gdzie grzecznie czekały nasze rumaki.
Wszyscy wygłodzeni i spragnieni ruszyliśmy na poszukiwanie miejsca gastronomicznego.
Oj ! nie jest łatwo w niedzielę październikową znaleźć wolny stolik. Najazd trwał.
Za kolejną próbą lądujemy "Pod Kudłatym Aniołem" gdzie gospodarz widząc nasze rozczarowanie oznajmił krótko
- jak się śpieszycie to w Sanoku koło ronda jest jakaś drive-chata
i upchnął nas w aneksie oczekujących ratując gardła spragnionych.
Gospodarza tej karczmy nazywali Barnabą, nie wiedzieć czemu, bo nie oferował rozjeżdżania pustkowi land-maszyną
a tylko zdradził że ma znamienitych gości w osobach ludzi tworzących kapelę DREWUTNIA
Po smacznym obiedzie , dzięki staraniom kolegi Yojo kapela ta przyszła do nas i wykonała specjalny koncert, za co jesteśmy wdzięczni
.

.
Myślę, że teraz każdy będzie chciał na żywo usłyszeć tą klimatyczną kapelę tworzoną przez niezwykłych ludzi.