Pokaż wyniki od 1 do 7 z 7

Wątek: Góra

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar yamat
    Na forum od
    12.2011
    Rodem z
    Warszawa
    Postów
    139

    Domyślnie Góra

    Dla Przyjaciół....



    Baza.
    Ciężko opadł na rozłożony śpiwór i z trudem wgramolił się do niego. Ciało powoli zacznie łapać ciepło. Doskonale znał to uczucie. Znowu tu był. Właściwie byli. Chociaż nie, ludzie zmieniali się a on trwał. On i Ona. Góra. Różne nazwy i różne kraje, ale w gruncie rzeczy tak ją widział: Ona. Góra. Ta, która uległa i ta, która jeszcze się broniła. Ta akurat się broniła i to zaciekle. Wielu zostało, wielu zostanie. Nie postawi się w kraju świeczek, zniczy, kwiatów. Jedyne, co zostaje to pamięć. Czyli nic? Przecież kilku pamiętał, znał, lubił nawet. Czasami, gdy wracał pod Górę przypominali mu się. Więc jednak. Ciekawe czy gdybym ja... Czy o mnie by pamiętali? Kiedyś miał takie zejście... Wyziębił się, odmroził palce, prawie czuł wodę w płucach. Brnął w dół próbując się nie poddawać, ale ciało miało już dosyć. Widział wtedy tytuły prasowe, smutne miny dziennikarzy, kolegów. Ale zszedł. Chyba, dlatego, że wyobraził sobie także wszystkich zawistnych. Zobaczył ich uśmieszki i to dało mu siłę. Nie przypuszczał, że nienawiść tyle może. Stracił wtedy cztery palce, ale opłacało się. Był legendą a po tamtej drodze został guru. Guru wszystkich wariatów. Później było mu wstyd, że w tamtej chwili nie myślał o żonie i dzieciach tylko o tamtych. Ale widocznie tak musiało być. Bo gdyby pomyślał to może by się rozczulił i zrezygnował?
    Rozczulił? Akurat! Zresztą... Teraz najważniejsza jest Ona. Góra. Ta wyprawa musi się udać. Zorganizował ją jako wielkie medialne przedsięwzięcie. Sponsorzy, zaplecze, sprzęt, zespół. Musi się udać! Zobaczył siebie na szczycie... I tak usnął.

    Obóz I.
    Pobudka. Otworzyć oczy i myśleć! Dalej jakoś pójdzie. Przyśniła mu się córka. Stała, patrzyła na niego i nic nie mówiła. On też nic nie mówił. Zresztą, o czym mieli rozmawiać? Ona ma swój świat, on też. Kiedyś...Pamiętał: kiedyś było inaczej. Wszystko było inaczej. Urodziła się, gdy on był na wyprawie. Kolejnej. Ale gdy wrócił, był taki szczęśliwy. Małe rączki zaciskały się na jego palcach. Nie męczyło go nocne wstawanie, płacz. Potem wspólne wyjazdy, wakacje. Rzadkie, ale... Kiedy to się popsuło? W liceum? Nie pamiętał. Kiedyś miał wrażenie, że to wina żony. Że to ona podjudza dzieciaki przeciw niemu. Przecież zapewniał im wszystko. Pracował na uczelni, jeździł na spotkania, odczyty, pisywał artykuły, miał kilka mądrych sponsorskich umów. Wszystko dla nich, choć mała przed wyjazdem powiedziała mu, że to nie dla nich a dla siebie. Lubił podziw, szacunek, sławę- prawda, ale żeby...Nie! Przesadziła! Wkurzył się wtedy i kazał jej wyjść. Człowiek wypruwa żyły... Czy czegoś im brakowało? Dom, ciuchy, komputery, samochody, dobre szkoły, wakacje... Pamiętał, co on miał. Od czego zaczynał. Wszystko sam, własną pracą a teraz szczeniara mówi, że to dla siebie. Nie pożegnali się przed wyjazdem. I dobrze. Niech ma nauczkę. Fakt. Był dumny. Nie umiał przepraszać, ale jako ojciec chyba nie musiał. Wystarczy, że... był?. No może faktycznie, rzadko bywał, ale przecież się interesował. Maturą, egzaminami na studia... No i wszystkim. Jego ojciec z nim tak się nie cackał. To była dobra szkoła, męska. Dzięki temu do czegoś doszedł, jest kimś. To jest najważniejsze: Być kimś!. Jego ojciec zawsze mówił... Bał się go, ale szanował. Rozmawiali ze sobą rzadko. Ojciec ciężko pracował, fizycznie, więc nie ma się, co dziwić. Za to z mamą rozmawiali często... Kurde! Muszę wstawać, dziś ustawimy I obóz. Później zadzwoni do domu.

    Namiot. Boże! Jaki był zmęczony. Zmęczony, ale szczęśliwy. Zaporęczowali drogę a I Obóz stoi. Trochę to trwało, bo pogoda dawała się we znaki, ale sam wybierał zespoły. Twardzi ludzie. Konfliktowi, ale wiedzieli, o co walczą i byli gotowi poświęcić wiele. Jeśli zrobią tę drogę to będą pierwsi. To on oczywiście wejdzie pierwszy i zdecyduje, kto pójdzie razem z nim. Powinien oszczędzać siły, ale nawet nadzorując dawał z siebie wszystko. Wypruje z nich wszystkie flaki, tak jak z siebie, ale wejdą!. Dzwonił do domu i na komórkę żony. Nikt nie odebrał. Pewnie znowu gdzieś polazła. Może ma kochanka? Możliwe. W końcu była piękną kobietą. On miał kochanki. Chociaż może za dużo powiedziane. Przygody- o tak lepiej. Kobiety lgnęły do niego. Był przystojny, szanowany, sławny, bogaty. Wybierał, co chciał. Tylko własnych studentek się wystrzegał nauczony przygodą kolegi z uczelni. Ale na sympozjach, spotkaniach... Raz się żyje. Po za tym z żoną w łóżku tylko sypiał a przecież miał dopiero 47 lat. Organizm potrzebował jeszcze... Żona chyba nie wiedziała, chociaż?... Nie zadawał sobie teraz specjalnego trudu żeby się kryć. To w sumie jej wina, że musiał szukać gdzie indziej. Dawniej było inaczej. Poznał ją na nartach na obozie studenckim i jakoś samo poszło. Była inteligentna, piękna... wyrozumiała. Już wtedy jeździł na wyprawy, inne, mniejsze, skromniejsze, chociaż czasami bardziej wariackie. Zawsze czekała na niego. Telegramy, łączenia radiowe, listy... Czuł się wtedy taki potrzebny. Popsuło się wszystko tak jakoś niezauważalnie. Chociaż nie, zaczęło się dwa lata po urodzinach syna. Jakoś się dowiedziała, że on kogoś ma. A to przecież naprawdę nic nie znaczyło. Ot spotkali się parę razy i to wszystko. Wtedy się pożarli, ale jakoś to ułagodził, obiecał, że przestanie. Tylko, że coś się wtedy skończyło. Teraz mieszkają ze sobą. Tylko. Rozmawiają o... No, w zasadzie nie rozmawiają. Kiedyś lubił dom a raczej wracanie do niego. Dzieci przy drzwiach, żona z mokrymi policzkami... Teraz uciekał z niego jak najczęściej. Irytujące dźwięki telewizora i pustka. Nic więcej. Dzieci wpadały na weekendy, ale tylko na nocleg. Nawet się już nie kłócili. Smutny dom. Kiedyś...- Usnął

    Obóz II.
    Nie wstawać. Skulić się w sobie i spać. Tu jest tak ciepło. Spać! Nie pozwolą. Dobra. Już dobrze! Wie, że trzeba wstawać. Dziś spróbują ustawić dwójkę. Pogoda sprzyja, więc trzeba to wykorzystać. Gdyby dziś stanęła dwójka to...Od razu poczuł siłę. Tak dwójka dziś stanie! Choćby...Wieczorem będzie łączność, znowu zadzwoni do domu.

    Mały miał wypadek. To oni tu ryzykują życie w każdej chwili a on tam, na dole miał wypadek. Na tym pieprzonym motorze! Był przeciwny. Mówił, że to głupota, że dawca nerek... Ale mały był uparty. Odpowiedział mu wtedy, że w górach ryzykuje się bardziej. No i że i tak nikt by się nie zmartwił. To zapamiętał najbardziej. Wściekł się wtedy. Gówniarz! Jak on mógł?. A teraz szpital. Ponoć nie ma zagrożenia życia, ale nie wiadomo, co z kręgosłupem. Boże! Reszta życia na wózku? Powinien wrócić, ale przecież nie mógł. On tu jest szefem, on odpowiada za wszystko, za ludzi, sprzęt, umowy ze sponsorami. Wszystko będzie dobrze. Na pewno. Wózek nie będzie potrzebny. Chłopak jest silny tak jak on. Poradzi sobie. Czy on tam będzie czy nie- poradzi sobie. Będzie dobrze. Dwójka już jest. Przygotują się, zrobią szczyt i zaraz potem wróci do domu. Co go podkusiło, żeby na tym motorze... I to właśnie teraz, kiedy właśnie taka wyprawa... Taka ważna! Był zły. Ale pomyślał, że może to dobrze. Złość da mu więcej siły, doda energii. A wejście zadedykuje małemu. Albo rodzinie- tak będzie lepiej. Ucieszą się jak usłyszą w telewizji, przeczytają w gazetach. Zobaczył siebie z dziennikarzami, usłyszał jak mówi, że to dla rodziny... Usnął.

    Obudził się nagle, wstrząśnięty czymś, co zobaczył we śnie. Brak tlenu zawsze powodował u niego głupie sny. Próbował przypomnieć sobie co mu się śniło. No tak. Pogrzeb. Nie wiedział czyj. Chciał podejść bliżej, sprawdzić, co jest napisane na grobie, ale nie mógł przecisnąć się przez ludzi. Rozglądał się szukając znajomych twarzy. Pragnął zobaczyć swoją rodzinę. Nic. Nikogo znajomego. Rodzina. Kiedyś rodzina teraz... Może by spróbować to wszystko naprawić? Przecież są dla niego tacy ważni. Mimo, że nie rozmawiają, nie widują się, ale są ważni. Żona...Spacery, biwaki, narty... I te mokre oczy, gdy wracał...Aż bolała go szyja od jej tulenia. I nocne rozmowy o dzieciach, znajomych...Dzieci...Takie małe krasnoludki. Teraz już prawie zaczynają swoje życie. Studiują w innych miastach a przecież mogły... Uciekły od nas...Ode mnie...Tak jak ja uciekłem od nich. I uciekam nadal. Gonię za... Sukcesem? Czy to sukces? Porażka? Ile jeszcze można? Zawsze będzie coś nowego, trudniejszego, intratniejszego. Pieniądze, poklask, podziw...Boże! A jeśli Mały...Boże! Musi.. Co musi? Chyba już wiedział, co musi. Sprawdził godzinę. Już czas. Można wstawać.

    Szczyt.
    Wytypował zespoły na atak. Dwa. Najlepsze. Wiedział, że wszyscy są przygotowani i że czekają tylko na jego decyzje. Wszystko zaplanował. Jak zawsze. Wszystko jasne, zorganizowane, dopięte na ostatni guzik. Nie ma miejsca na chaos. Teraz też tak było. Każdy miał swoje miejsce, każdy był za coś odpowiedzialny - jak w rodzinie. Zaczął dopakowywać sprzęt. Niedługo ruszają. Gotowe? Chyba tak. Droga nie będzie bezpieczna. Mimo wszystko. Trzeba się zabezpieczyć. Teraz tym bardziej. Musi wrócić cało. Musi, bo ma, dla kogo. Wszystko już umówione. Auto, śmigłowiec, bilet na samolot. Wszystko. Trzeba tylko pokonać trochę skał, lodu, śniegu. Ale on to zrobi. Bez pomocy. Bo jest dobry. Najlepszy. Już czas. Zarzucił plecak, spotkali się przed namiotem. Słowa nie były potrzebne, podali sobie ręce, popatrzyli w oczy. Nie myśleli, że mogą się już nie zobaczyć. Wiedzieli, co jest najważniejsze. Dla każdego z nich. Ruszyli. Oni w górę, na szczyt, on samotnie w dół, do rodziny. Do domu.





    2003.

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2014
    Postów
    31

    Domyślnie Odp: Góra

    Bardzo dobre opowiadanie.. Pozdrawiam

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar DUCHPRZESZŁOŚCI
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    z brzozowego gaju na Podlasiu, obecnie piaski mazowieckie
    Postów
    579

    Domyślnie Odp: Góra

    Dobre. Niepokojące, ale dobre.
    Pozdrawiam
    DUCHPRZESZŁOŚCI

  4. #4

    Domyślnie Odp: Góra

    Zawsze lubiłam Twoje opowiadania. Yamat czy ty aby nie balansujesz między tym czego już doświadczyłeś, a tym o czym marzysz? "Trzeba tylko pokonać trochę skał, lodu śniegu"..... opowiadanie z 2003, a Ty nadal pałasz pasją zdobycia szczytów największych gór świata, chcesz oddychać nimi, czuć ich siłę.....wracać stamtąd spełnionym. Ta choroba chyba nigdy nie mija....
    P.S. Bardzo narozrabialiście w Szwejkowie?

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar yamat
    Na forum od
    12.2011
    Rodem z
    Warszawa
    Postów
    139

    Domyślnie Odp: Góra

    Cytat Zamieszczone przez bieszczadzka kuna Zobacz posta
    Zawsze lubiłam Twoje opowiadania. Yamat czy ty aby nie balansujesz między tym czego już doświadczyłeś, a tym o czym marzysz? "Trzeba tylko pokonać trochę skał, lodu śniegu"..... opowiadanie z 2003, a Ty nadal pałasz pasją zdobycia szczytów największych gór świata, chcesz oddychać nimi, czuć ich siłę.....wracać stamtąd spełnionym. Ta choroba chyba nigdy nie mija....
    P.S. Bardzo narozrabialiście w Szwejkowie?
    Najwyższych gór ...to nie...ale właziłem kiedyś na taką wyższą górkę w Gruzji ;-) i mam takie marzenie, żeby jeszcze chociaż raz w życiu znowu gdzieś się wybrać..Marzy mi się Damavand...ale tylko marzy bo chociaż nie trzeba tak wiele kasy...to i tak nie mam ;-(
    Chyba, że się znajdzie tu jakis sponsor..;-))))))
    Góry...to dla mnie...tak wiele...w każdej postaci, wyższe, niższe, narty...W zasadzie nie muszę łazić...mogę tylko być...co zresztą ostatnio robię...bywam ;-))))
    co do Szwejkowa....popielniczkę potłukliśmy bo Kryśka ma baaaardzo agresywne schody...zaatakowały z zaskoczenia dwóch kolegów...jeden miał rozbity podbródek, drugi otarty policzek.....co za czasy...żeby schody człowieka upadłały....

  6. #6

    Domyślnie Odp: Góra

    Będą kolejne opowiadania? Troszku mi się już tęskni za Szwejkowem, za Zatwarnicą i Otrytem też ech

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar yamat
    Na forum od
    12.2011
    Rodem z
    Warszawa
    Postów
    139

    Domyślnie Odp: Góra

    i mnie się teskni...ale teraz to dopiero początek grudnia...
    a opowiadanka będą jesli sobie życzycie ;-)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Babia Góra - Kondycyjnie
    Przez MORF w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 18-01-2012, 21:42
  2. Która góra do obserwacji astronomicznych ????
    Przez skyrafal w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 25-12-2011, 12:15
  3. Siudma Góra
    Przez WUKA w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 19-06-2010, 22:09
  4. Operacja Góra Ivana
    Przez Henek w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 56
    Ostatni post / autor: 30-03-2009, 19:54
  5. Bieszczadzka Góra
    Przez Ajgor w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 19-01-2005, 12:26

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •