Lubię opowiadania dokończone, więc to też trzeba skończyć. Szliśmy, szliśmy, aż doszliśmy na przełęcz pod drutami.
Kawałek dalej jeden z nas został pilnować plecaków ...
... a drugi poszedł na chwilkę na Połonine Kuk. Potem ten, który wrócił, opowiedział co tam widział temu, który pilnował.
Tego dnia po raz pierwszy dotarliśmy na miejsce noclegu przed zmrokiem. A była to piękna, zagubiona w lesie polana, z dala od wszystkiego. W lesie było tyle drewna do palenia, że starczyłoby go na 10 lat. W lesie była tez jedna mysza, którą w nocy wysłuchał Krzychu.
Było spore ognisko, ale tym razem już bez kiełbasek.
Aby za dużo nie opowiadać, gdzie był ostatni nocleg, załączam mapkę. Mapka stanowi też dowód, skąd wziąłem nazwę "Szczawski Las".
![]()


Odpowiedz z cytatem
