Dnia drugiego wstaliśmy przed świtem i zjedliśmy komfortowo śniadanie przy miejscowym stole z ławkami, używanym w lecie przez kosiarzy. W tym czasie się rozwidnia i widzimy w końcu naszą łąkę. A na ostatnim planie któryś z połoninnych szczytów.
Potem ruszamy w górę doliny, idąc ciągle wzdłuż potoku Borżawa. Na większości map sugerowane jest przy podejściu z Berezników na górę Stoj opuszczenie doliny Borżawy przy ujściu do niej potoku Gołowczyn i wejście tutaj na grzbiet w lewo. Znacznie wygodniej jest jednak skręcić w drogę w dolinkę Gołowczyna i iść nią przez niecałe 2 kilometry.
Na grzbiet wchodzimy w prawo dopiero przez betonowy most. Tamtędy dojeżdżano niegdyś do obiektów wojskowych pod Stojem (Stohem). Szeroka droga, obecnie już o charakterze leśnym, pnie się najpierw serpentynami po zboczu.
Potem już grzbietem prowadzi do ruin jednostki wojskowej.
Współczesny wygląd jednostki przestawiają zdjęcia poniżej. Jeszcze bardziej ponury widok przedstawiają wnętrza, ale u nas ma być radośnie, a nie ponuro, więc zdjęć nie będzie.
Gdy my zwiedzamy jednostkę, plecaki spoczywają przy i na szoferce starego Gaz-a. Na ostatnim planie, po prawej, nasz najbliższy cel – Stoh.
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)