Tak, nie mieliśmy ani szczególnie ładnych chmurek ani ładnego słoneczka. Był listopad i listopadowa jesienność.
Schodzimy grzbietem głównym, ogólnie jest lekko w dół, po drodze są liczne górki, które nie sposób spamiętać a miedzy nimi łagodne przełęcze.
To jest „woda z koryta”. Teraz koryto jest już bezużyteczne, bo spróchniało. Miejsce będzie na mapce.
Koło południa mgły w dolinach przewiało. Na ostatnim planie Smerek, przełęcz Toruńska i Gorgany.
Jedno z niżej położonych miejsc w grzbiecie – przełęcz Prislip.
Tuż za przełęczą długa przerwa obiadowa …
… połączona ze suszeniem namiotu.
A to woda z rurki.
Wody wyżej wymienione na mapce:
![]()



Odpowiedz z cytatem