Tego bukowego bym się trzymał. Na tablice z miśkami nastała ostatnio moda, więc to żadna wskazówka. Czereśnia, jaka jest, każdy widzi
Dodam, że kapliczka stoi na granicy dwóch leśnictw. O pozwolenie na powieszenie spytałem najpierw leśniczego z leśnictwa zachodniego. "jak na tej czereśni, to już nie mój teren, mój jest do drogi, musi pan spytać leśniczego wschodniego". Spytałem więc leśniczego z leśnictwa wschodniego. "Kapliczkę na czereśni, mówisz pan? Tego nie mamy w naszym zakresie uprawnień, trzeba spytać nadleśniczego. Tym bardziej, że to może nie być mój teren".
Do nadleśniczego jest dość daleko. Nadleśnictwo Krasiczyn ma siedzibę w Przemyślu. Na rowerze to może być ze dwie godziny. Ale są przecież telefony. Nadleśniczy odbiera ale słabo słychać. Mówi mi, że słabo słychać, bo jest w lesie. Ja mu mówię, że tez jestem w lesie. Nie wiemy, który las jest przeszkodą. "Za pół godziny będę w Przemyślu, to oddzwonię", mówi leśniczy i za pół godziny oddzwania.
Słychać teraz doskonale, więc to jego las nie był telefoniczny. Mówię, że chcę powiesić kapliczkę na drzewie, opisuję miejsce. "A na którym drzewie" - pyta nadleśniczy. Na czereśni. "Tej grubej przy drodze, czy tej krzywej z boku? Z resztą wieszaj pan na której chcesz, żadna nie jest pod ochroną". No to szczęść Boże i niech pan kiedyś przyjedzie zobaczyć.
Nie wiem, czy przyjechał, ale moje opowiadanie powinno zawęzić nieco obszar poszukiwań![]()



Odpowiedz z cytatem