Zorganizowanie takiej łączności to w tamtych czasach żaden problem.

Pierwsza sprawa to prąd. Najpowszechniejsze były oczywiście małe akumulatory, ale stosowano także małe prądnice na korbę.
Radio pracowało zapewne tylko kilka razy dziennie po kilka minut, więc na jednym zestawie można było pracować tydzień lub dwa.
Małe akumulatory do przenośnych radiostacji ważą raptem kilka kg.

Druga sprawa to sama radiostacja. Przenośne radiostacje plecakowe używane tuż po wojnie np. RBM-1 uzyskiwały bez problemu zasięg 20km przy mocy nadajnika 1W. Tutaj mamy sytuację gdzie radiostacja jest w idealnym miejscu czyli bardzo wysoko. Stacja w dolinie mogła dysponować dobrą, dużą radiostacją bazową i długą anteną o dużym zysku więc zasięg jeszcze rośnie.

Tutaj można sobie zobaczyć jak wygląda taka stara radiostacja http://rkd.friko.pl/rbm.html. a tutaj jak pracuje http://www.youtube.com/watch?v=-QzZTjCehug
Oczywiście dziś jest mnóstwo zakłóceń, wiele stacji nadaje naraz i uzyskanie zadowalającej łączności może wydawać się problemem. Kiedyś tak nie było, więc takie prymitywne radiostacje pracowały nieco bardziej wydajnie.

Pytanie tylko - z kim tą łączność mieli nawiązać. Z posterunkiem w Cisnej ? Wg mnie nie było żadnego problemu, żeby dotrzeć nawet w okolice dzisiejszego jeziora ponieważ po drodze nie ma żadnych przeszkód terenowych. Masz wręcz widzialność optyczną. Wystarczyłoby zamontować porządną antenę i już masz łączność.
Tym bardziej, że przecież na połoninie też można było bez problemu zamontować antenę o dużym zysku i wówczas moc nadajnika nie ma na tej odległości aż tak wielkiego znaczenia.

Na pasma, które obsługuje radio RMB-1 zadowalające wyniki uzyskuje się na zwykłej antenie typu LW (long wire) o długości rzędu 80m. Jest to zwykły kawałek długiego cienkiego przewodu miedzianego rozciągnięty pomiędzy dwoma słupkami i takie anteny były już dawno znane i wówczas szeroko stosowane. Używa się ich nota bene po dzień dzisiejszy.