Kolego Rafale , napisałeś
Twe logiczne myślenie poległo tu w gruzach. Tak, to prawda, że zaprzyjaźniona Armia Czerwona korzystała już wówczas z radarów, ale to nie oznacza, że chetnie się tym sprzętem dzieliła.Wg mnie na pewno nie był to żaden posterunek obserwacyjny dla lotnictwa ponieważ w tamtym czasie Rosjanie mieli już radary
Nie nerwuj się tworząc ogon przekleństw i wyzwisk. Takie były ówczesne realia.
O te realia w wydaniu technicznym zapytałem w tym wątku.
Żart Joorga o rozpalaniu ognisk wcale nie jest kosmicznie odległym. Tak też mogło być, ale po naprowadzeniu sam sobie odpowiedziałem , najbardziej prawdopodobna to
Titawa, czyli ti-ti-ta-ta , to system przekazywania wiadomości za pomocą alfabetu morse'a (o jej ! czy współcześni wiedzą co to takiego ?)
Radiostacje głosowe w tamtych latach miały bardzo mały zasięg (taka R-105 do 5 km w otwartej przestrzeni) i zżerały mnóstwo energii.
Jeśli ktoś oglądał Czterech Pancernych to musiał zauważyć jak to wyglądało (ja brzoza, ja brzoza, odbiór) tam na wyposażeniu były bodajże R-126 o podobnym zasięgu
ale z silnika i alkumulatorów czerpały energię, nie to co na Wetlińskiej
p.s. a co na to Komisarz Ryba ? jakoś nie przypominam sobie jego dystynkcji.


Odpowiedz z cytatem