Strona 9 z 12 PierwszyPierwszy ... 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 81 do 90 z 118

Wątek: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez Mamcia DwaChmiele Zobacz posta
    Postanowiłam sobie, że już nic nie powiem, bo wszystko zostało już powiedziane, skorygowane, wyjaśnione i powtórzone 3 razy, ale muszę...
    ..... Szliśmy o własnych siłach, we własnych ubraniach, nie korzystając z ...
    Natalia myślę, że Ty się tym nie przejmujesz:) , bardzo dobrze postąpiliście. Ja kiedyś zabłądziłem nawet nad Huczwicami, a zdawało mi się że Bieszczady znam na wskroś. Było to na domiar w jesieni.Szliśmy ...szliśmy, aż wyszliśmy na Pohar.Dzwoniłem nawet wtedy do don Enrico i do Bazyla, a Oni myśleli że sobie żartuję
    ps. kiedyś pod Tarnicą spotkaliśmy dziewczynę która skręciła nogę, udzieliliśmy jej pomocy sprowadzając niżej.Na dole opowiedziałem to znajomej z GOPR i dostałem "opie...l" ,że nie zadzwoniliśmy do nich o pomoc.
    ps. a Twoja relację czytało się jak najlepszy "kryminał" ..dzięki
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

  2. #2
    Botak Roku 2016 Awatar asia999
    Na forum od
    11.2008
    Rodem z
    jakieś 73 cm od Tarnicy ... w skali 1:1.000.000
    Postów
    1,691

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez Mamcia DwaChmiele Zobacz posta
    Asia, z całym szacunkiem, ale historie o aniołach wysłannikach do mnie nie trafiają. Mimo tego, że tak a nie inaczej się to wszystko potoczyło, uważam, że można było tej akcji uniknąć. M nie był umierający, ani zamarzający, ani wycieńczony tylko zmarznięty. Miał przemoczone buty i rękawiczki, przez co ręce mu kostniały. Tyle. To jest mężczyzna, a nie kilkuletni chłopiec, więc gdyby coś było z nim nie tak, wyartykułowałby to.
    Wcześniej artykułował ale go nie słuchałaś...
    I w tym momencie usłyszałam za sobą serię pytań i różnych propozycji: "Czy my aby na pewno w dobrym kierunku idziemy?", "Kiedy widzieliśmy ostatnią tyczkę?", "Może zawróćmy?"
    I rzeczywiście całe szczęście, że nie był to w tym wypadku kilkuletni chłopiec...

    Warunki nie były tragiczne. Prognozy zapowiadały znacznie gorsze warunki pogodowe niż w rzeczywistości zastaliśmy na miejscu. Gdyby nie ta cała akcja ze współrzędnymi i gdyby nie to, że M po prostu zaczął lekko panikować (do czego miał pełne prawo - bo nigdy w życiu się nie zgubił w górach, bo nigdy w życiu nie szedł we mgle czy chmurze nie widząc nic dookoła, bo to była jego druga wędrówka w zimie, bo pierwszy raz w życiu zapadał się w śniegu po kolana), to po prostu poszlibyśmy z powrotem na Tarniczkę, użylibyśmy kompasu i doszli do lasu. Jeszcze raz powtarzam - to nie był tak silny wiatr jaki był wtedy zapowiadany w prognozach. To był normalny górski wiatr, jaki pewnie wieje dziś na połoninach. Pisząc, że nie chcieliśmy aby po nas przychodzili, miałam na myśli dokładnie to - my, czyli my. Obydwoje czuliśmy się dobrze i uważaliśmy, że nasza kondycja pozwala nam na podjęcie próby odnalezienia właściwej drogi. Potrzebowaliśmy jedynie, aby ktoś nam powiedział - "jesteście na północ od Tarnicy, 100 m od szlaku, musicie wrócić na Tarniczkę" To by wystarczyło. Zauważ, że ratownicy nas nie znieśli, nie zwieźli, tylko odprowadzili. Szliśmy o własnych siłach, we własnych ubraniach, nie korzystając z żadnych udogodnień w postaci kurtek, polarów i innych akcesoriów.
    Tak Mamciu, ja to zauważam. Ale Ty chyba nadal nie dostrzegasz różnicy między sytuacją kiedy przyjechał GOPR i z ratownikami zeszliście na dół a sytuacją kiedy zdecydowalibyście się na samodzielne zejście.

    W pierwszym przypadku to ratownicy wskazywali drogę, byli przewodnikami i podejmowali decyzje. Droga była bardziej oświetlona, schodziliscie pewnie tą samą drogą którą wchodzili ratownicy więc wiadomo było, że idziecie właściwie. M. czuł się na pewno lepiej fizycznie, bo po prostu czuł się bezpieczniej i wiedział, że jeszcze chwila i NA PEWNO znajdziecie się na dole. Gdyby był z Wami GOPR na Tarniczce, pewnie byście też nie zabłądzili.

    W drugim przypadku schodzicie samodzielnie po bardzo niepewnym (przy tej pogodzie) zboczu, kierując się kompasem i z pomocą dwóch czołówek decydując gdzie postawić stopę. M. nadal jest wyziębiony (nawet jeśli twierdzisz, że tylko lekko) i w dodatku nadal czuje niepokój. Skoro miał mokre buty i spodnie to stopy i nogi ma zmarznięte i raczej się to pogłebia a nie poprawia. Nerwy dodatkowo robią swoje. Również Mamciu u Ciebie - bo jak by na to nie patrzeć, jesteście w górach już cały dzień, przy kiepskiej pogodzie, a adrenalina nie trzyma też człowieka w ryzach przez nieskończoną ilosć czasu, fizjologia więc sprawia, że Wasza forma o tej porze tj wieczorem i póżnym wieczorem jest zdecydowanie inna niż na poczatku wycieczki. Zejscie w tym wypadku jest dużo trudniejsze niż brodzenie po kolana w śniegu na prostym szczycie połoniny i w dzień. Nadal jest słaba widoczność. Nie macie (tak się domyślam z treści) już jedzenia i ciepłego picia. Nie macie (tak się domyślam) niczego do ogrzania (folia) w razie gdyby M. lub Ty np skręcił kostkę lub po prostu opadł z sił (nie znam M. ale wiem po sobie, że wychłodzenie strasznie pozbawia mnie energii). Aerobik i boksowanie mogłyby już nie zdać wtedy egzaminu.
    Naprawdę Mamciu uważasz, że WARTO byłoby podejmować ryzyko schodzenia samodzielnie?
    Postanowiłam sobie, że już nic nie powiem, bo wszystko zostało już powiedziane, skorygowane, wyjaśnione i powtórzone 3 razy, ale muszę...
    Mamciu - ja wcale nie chciałam się tu wypowiadać. Ale do napisania postów skłoniło mnie to, że prowadzisz bloga, na którym radzisz również jak należy zachować się w górach zimą. Jest tam również takie zdanie: "W głowie pojawia się myśl "Trzeba zawrócić", a zaraz po niej kolejna "Dam radę. Bo kto jak nie ja?" i idzie się dalej."
    W czasach kiedy niepotrzebne są już uprawnienia przewodnika, żeby prowadzić ludzi po górach nietrudno mi sobie wyobrazić sytuację, że na podobną jak Wy wycieczkę wybierze się jakaś opiekunka z zimowiska z dziećmi bo chce im pokazać piękno gór zimą lub np rodzina z dziećmi, bo tata zakupił sobie GARMINA i chce go wypróbować
    I nie odnoszę się do opcji kiedy ktoś w podobnej jak Wy sytuacji znalazłby się bo ma taką pracę, musi pokonać taką trasę bo od tego zależy czyjeś życie lub po prostu jest to sytuacja wynikająca z dłuższej wędrówki bezludnym górskim łańcuchem lub wyprawy z opcją noclegu w górach. Wypowiadam się na temat zimowej, krótkiej (w założeniu) wycieczki w góry. Nie wiem jakie jest Twoje doświadczenie w zimowym wędrowaniu. Piszesz, ze ta wyprawa jest któraś z kolei. Nie wiem która ale myślę, że do tej pory wędrowałaś w większych grupach a to była Twoja jedna z pierwszych jeśli nie pierwsza taka wyprawa, w której ciężar decyzji spoczywał właśnie na Tobie. Lubisz być liderem i to fajnie, że dobrze się z tym czujesz ale (moim skromnym oczywiście zdaniem) troszkę bardziej musisz słuchać sygnałów, które wysyła Ci otoczenie. Zwłaszcza, że:
    Bo nie zawsze będziemy chodzić po górach, w których urzęduje GOPR.
    Moim zdaniem błędem było niewycofanie się z wędrowania wcześniej, co już tutaj napisałam:
    troszkę źle oceniłaś sytuację od samego początku (a przynajmniej od wyjścia na połoninę Szerokiego) a wszystko co działo się potem było tylko tego konsekwencją.
    Ktoś może uważać, że kontynuacja wędrówki była dobrą decyzją a zawiódł wyłącznie brak GARMINA.
    Ale przecież w końcu to forum dyskusyjne więc gdybyśmy się wszyscy ze sobą zgadzali to o czym dyskutować?

    Z całą sympatią i podziękowaniem za fajną relację życzę Wam wielu pięknych chwil w górach i nie tylko. A moje marudzenie potraktuj jako głos w dyskusji dotyczący bezpieczeństwa w górach a nie jakąkolwiek próbę krytyki. Pozdrawiam. :)))

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez asia999 Zobacz posta
    Ktoś może uważać, że kontynuacja wędrówki była dobrą decyzją a zawiódł wyłącznie brak GARMINA.
    Garmina można mieć, ale coś się może z nim stać, cokolwiek. Lepiej poruszać się tak jakby się go nie miało.

  4. #4
    prowydnyk chaszczowy Awatar Browar
    Na forum od
    01.2006
    Rodem z
    Kraków
    Postów
    2,836

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez asia999 Zobacz posta
    Ktoś może uważać, że kontynuacja wędrówki była dobrą decyzją a zawiódł wyłącznie brak GARMINA.
    Zdaje się że większość komentujących na blogu Natalki tak uważa, zresztą wyciągnięte wnioski z tej awanturki też na to wskazują. Napisałem wcześniej, delikatnie zwrócił uwagę na to Wojtek ale widzę że trzeba napisać wprost: nie było błędem nieposiadanie GPS-a z mapą, choć ten by się przydał żeby błąd naprawić. Błędem było pójście w zaparte mimo jasnych sygnałów dawanych przez przyrodę. W momencie gdy nie widać ostatniej tyczki ale też nie widać następnej powinno się zapalić w głowie pulsujące światło z syreną, takie jak na filmach wojennych o łodziach podwodnych Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić, ta wiedza to właśnie doświadczenie i chciałbym żeby właśnie taka konkluzja była nauką z tej przygody.

    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
    Garmina można mieć, ale coś się może z nim stać, cokolwiek. Lepiej poruszać się tak jakby się go nie miało.
    Takie dwie moje przygody ze sprzętem:
    Idziemy w nocy w zimie na wezwanie pomocy z Zamarłej Turni. Wieje, sypie, jeden syf. Podchodzimy pod Kozią Przełęcz po płytach pokrytych ferglasem i korzystając z ciszy za przewinięciem kolega wymienia baterie w czołówce. A miał piękną Silvę, wszyscy mu zazdrościliśmy bo mieliśmy samoróbki z chińskich latarek. Otwiera jeden z dwóch pojemników (każdy na dwa paluszki) i .... baterie poleciały w ciemność. Zakłada nowe, niedokładnie zamknął zasobnik ... nowe poleciały w ciemność. Tak zostaliśmy w czterech z trzema czołówkami w paskudnym miejscu, ale już bez zazdrości o piękną Silvę Akcję dokończyliśmy ale była bieda.
    Drugi przypadek miał miejsce w jaskini Śnieżnej. Wychodziłem ostatni i właśnie robiłem górną część Wielkiej Studni gdy czołówka zamigotała i zgasła. Niemiło, do dna 4 dychy, do góry 3 dychy i przepinka, słabo. Oczywiście miałem zapas, ale pod uprzężą, bałem się że wisząc mogę go zgubić lub uszkodzić. Po dołojeniu po ciemku do spita przyrżnąłem kaskiem w skałę ... się zaświeciło. Ufff, spora ulga
    Sprzęt obowiązuje prawo Murphy`ego - jeśli może się zepsuć, na pewno to zrobi w najgorszym możliwym momencie. Tylko kompasy się nie psują, no chyba że będzie burza, wtedy wariują
    Ostatnio edytowane przez Browar ; 19-01-2015 o 12:05
    Pozdrav

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    10.2009
    Postów
    756

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
    ...Tylko kompasy się nie psują, no chyba że będzie burza, wtedy wariują
    Jimi będzie miała odmienne zdanie

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
    Sprzęt obowiązuje prawo Murphy`ego - jeśli może się zepsuć, na pewno to zrobi w najgorszym możliwym momencie.
    Również mam takie doświadczenia.
    Dlatego nie przywiązywałabym przesadnej wagi do posiadania Garmina.
    Warto po prostu bez tego urządzenia wiedzieć gdzie się jest. A jak się nie wie - wycofać się po własnych śladach.

    Natomiast nie przeczę, że podanie współrzędnych w celach ratunkowych znacznie może ułatwić i uprościć samą akcję.
    Akcja nie koniecznie może być skutkiem zgubienia się, może to być również np. jakiś uraz.
    Wtedy też współrzędne się przydają.

  7. #7
    Forumowicz Roku 2015
    Debiutant Roku 2013
    Awatar Jimi
    Na forum od
    03.2010
    Rodem z
    Rzesza
    Postów
    1,439

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Natka, broń Boże wyłaniając ten cytat nie kierowałam go do tej sytuacji ale tak ogólnie, jako całokształt naszego łazikowania -czyli gdy popełnimy już wszystkie możliwe błędy i wyciągniemy wnioski to będziemy ekspertem w temacie :D
    "Wędrujemy zarośniętą dzikim zielskiem drogą..." W.P.

  8. #8
    Bieszczadnik Awatar Mamcia DwaChmiele
    Na forum od
    04.2011
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    423

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Cytat Zamieszczone przez Jimi Zobacz posta
    Natka, broń Boże wyłaniając ten cytat nie kierowałam go do tej sytuacji ale tak ogólnie, jako całokształt naszego łazikowania -czyli gdy popełnimy już wszystkie możliwe błędy i wyciągniemy wnioski to będziemy ekspertem w temacie :D
    Kochana, tak będzie :))

  9. #9
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,680

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Natalia, jedynym błędem, jaki widzę, było umożliwienie komentowania Twojego wpisu na blogu. Przeżyłaś niesamowitą przygodę, szczerze i fajnie ją opisałaś, wyciągnęłaś sensowne wnioski - jesteś wielka. Nie psuj sobie wspomnienia użerając się z anonimowymi teoretykami-mądralami. Innymi słowy: pie*ol hejterstwo

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2013
    Postów
    66

    Domyślnie Odp: O tym jak wywołałam akcję ratunkową GOPR i że może to spotkać także Ciebie

    Witam! Śledzę temat od początku i włączyły się wspomnienia. Błędów nie robi tylko ten co nic nie robi. W moim odczuciu słusznie zadzwoniłaś do Gopru, Oni słusznie podjęli akcję- trudno zweryfikować doświadczenie i stan kondycji przez telefon. W moim górskim życiorysie trzy razy popełniłem karygodne błędy, które mogły skończyć się źle. 1- rejon Czarnej Góry - pada hasło idziemy na skróty, w trakcie nadchodzi mgła widoczność spada do kilku metrów, w efekcie 8 godzin marszu i trafiam do punktu wyjścia. 2- Zachodnia ściana Niżnich Rysów, zespół 8 osób dwie liny, efekt spanie w ścianie i przekroczony czas alarmowy co uruchamia akcje ratowniczą, efekt dodatkowy to koniecznośc ucieczki z Moka i czasowe zalogowanie w Chochołowskiej ( trudno buło wytrzymać drwiny Łapińskiego i innych taterników), 3- Spacer w Tatrach trasa Schronisko w Roztoce -Moko - Pięć Stawów- Dol. Gąsienicowa - planowany powrót do Roztoki, ale zrobiło się ciemno do tego mgła i w rejonie Waksmudzkiej usiadłem na tyłku przy ognisku czekając do rana ( czołowka oczywiście była w Roztoce) a rano cały dotarłem do schroniska. To był jedy przypadek gdy paliłem ognisko w TPN. Podsumowując na mgłę nie ma silnych, obecna technologia pozwala na precyzyjne określenie lokalizacji, ale i tu należy zachować rozsądek. Po za tym podpisuje się pod tym co napisał Marcowy " pie*ol hejterstwo" (pie*ol = ignoruj )

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. O tym, jak to plany są po to by je zmieniać ;)
    Przez calanthe w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 50
    Ostatni post / autor: 12-02-2013, 17:35
  2. O tym jak Hiszpan robił bramę…
    Przez Corka_Browara w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 18-10-2011, 18:58
  3. Odpowiedzi: 21
    Ostatni post / autor: 16-01-2010, 09:23
  4. Jak to z tym komentowaniem jest?
    Przez Gospella w dziale Techniczne
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 30-08-2007, 20:36
  5. [Wołkowyja] Czy ktoś był może w tym domku
    Przez Karolinar w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 08-05-2006, 20:33

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •