Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
Myslę, że Mamcia miała tylko GPS, bez podkładu mapowego.
Ja właśnie parę słów na ten temat. Ale najpierw, w pierwszych słowach mojego listu oświadczam, iż się cieszę bardzo, że Natalkę jeszcze żywą zobaczymy!
A w drugich słowach, jako nałogowy użytkownik map cyfrowych coś podpowiem. Jeśli już mamy przy sobie jakieś urządzenie z odbiornikiem GPS, to warto zainstalować na nim jakiś program do wyświetlania map oraz kupić za 29zł mapę Bieszczadów (lub użyć innej, ulubionej). Na ekranie mapa wygląda identycznie, jak ulubiona papierowa. Telefon, smarfon czy garmin można sobie nieść w plecaku (jeśli ktoś czuje odrazę do takich wynalazków), a w szczególnym przypadku wyjąć i w ciągu paru sekund zobaczyć, gdzie jesteśmy. A jest to bardzo przydatne w terenie, gdzie nie ma GOPR-u i nie działają telefony komórkowe.

Przykład podobnej sytuacji pokazuje poniższa mapka z autentycznym trackiem z wędrówki (tylko te niebieskie strzałki teraz dorysowałem). Szliśmy ze wschodu na zachód. Nic nie było widać, śnieg z wiatrem zalepiał wszystko. Naszym zadaniem było przez jakiś czas iść prawie po poziomicy, ale trochę lekko w górę, w żadnym wypadku trochę w dół. I tak się złożyło, że ta lekko wznosząca się poziomica zawróciła nas na wschód, bez świadomości, że idziemy z powrotem. I wyszliśmy na górkę 1321, myśląc, że wychodzimy na Zełemeny 1304. Na urządzeniu (wyjętym dopiero na szczycie) zobaczyłem jakie kółeczko zrobiliśmy i gdzie jesteśmy i .... nic nikomu nie powiedziałem. Albowiem Idący na Czele otrzepał z lodu kompas, zamruczał "achaaaa" i nic nikomu nie mówiąc łagodnie zmienił kierunek marszu o 180 stopni.