Aby wystrzelić z dawnego karabinu, należało (w dużym skrócie): odmierzyć porcje prochu, wsypać proch od strony lufy, wcisnąć kulę ()też od strony lufy, z boku założyć kapiszon, odwieść kurek, itp. Jeśli akurat nacierał na Ciebie niedźwiedź albo Tatarzyn, trudno było z tym wszystkim zdążyć. A jeśli Tatarzynów było trzech, to nawet nie warto było zaczynać.
Tak samo jest z tym wyznaczaniem punktu przebywania na mapie, posługując się współrzędnymi odczytanymi z GPS. Na dodatek, jeśli naprawdę mocno wieje i śnieży, trudno mapę rozłożyć a łatwo ją stracić.
Ja też polecam. Choć dla mnie ma za mały ekranik. Wezmę jutro do Rzeszowa, jeśli masz ochotę, możesz się ze dwa tygodnie nim pobawić i sprawdzić przydatność.



Odpowiedz z cytatem