Mamciu, brawo za słuszne postanowienie. Wszystkie inne pozostałe, o których napisałaś, są tak oczywiste, że nie można nawet o nich dyskutować. Specjalistą w zakresie nawigacji, na naszym forum, jest bardzo sympatyczny i uczynny Wojtek Pysz. Osobiście używam Garmina od 4 lat z wgraną mapą rastrową dobrze skalibrowaną i z całą świadomością i odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nigdy mnie nie zawiódł. Dokładność określenia miejsca stania, w dobrych warunkach atmosferycznych do 3 m, jest zadowalająca. Dlatego, bez żadnych obaw i wątpliwości, zapuszczam się w najbardziej dzikie zakątki Bieszczadów i nie tylko. Natomiast sceptycy nawigacji satelitarnej w bieszczadzkich warunkach w/g mnie, albo nie rozumieją dobrodziejstw tego wynalazku, albo uważają, że elektronika kłuci się z nastrojem, który serwują nam Bieszczady. Osobiście rozumiem urok błądzenia i chodzenia tam gdzie nogi poniosą, ale myślę, że czasami warto jest wiedzieć, gdzie się znajduję i w którym kierunku powinienem się udać. Korzystanie tylko z mapy i kompasu, nie zawsze jest efektywne, gdyż określenie swojego miejsca stania, uzależnione jest od warunków atmosferycznych i terenowych.
Fajnie, że podzieliłaś się swoimi przeżyciami mrożącymi krew w żyłach, gdyż wyzwoliło to na pewno refleksje u ludzi, którzy nie czują respektu dla gór.



Odpowiedz z cytatem
