Po przedarciu się przez sztormowe fale grzbietowego zagajnika Riabej Skały wypadliśmy na rozległą polanę opadającą ku nam z Czaszczowatej. Tam zdjęć ja żadnych nie robiłem, gdyż wciąż napływały chmury i raz było widać nawet las po szerszej, południowej stronie polany, a za chwilkę nie było widać nawet linii lasu po stronie północnej, tuż, tuż, obok nas. Ponadto zaczął grozić nam swym ciemnoszarym paluchem zmrok, więc i czasu nie zbywało. Po chwilach kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu minęliśmy pędemwęzeł szlaków ignorując strzałki kierujące przez Paportną ku cywilizacji i dla złapania oddechu zatrzymaliśmy się na początku podszczytowej polany następnej kulminacji Czaszczowatej:
huhuha26.jpg
Po chwili zebraliśmy się w sobie i przeskoczyliśmy tą polanę i bęc w ścianę lasu! Gdzież są tajemne drzwi do przejścia na Wielki Beskid Dziurkowcem zwany, no gdzież? Postanowiliśmy kierować się intuicją i okazało się, że mamy trzy różne intuicje. Sprowadzenie ich do wspólnego mianownika potrwało pewnie ze dwadzieścia minut dreptania w tę i nazad, gdyż o ile mniej więcej kierunek wiedzieliśmy jaki obrać, to po pokonaniu pierwszej linii lasu okazywało się, że masakracja splątanych gałęzi zabetonowanych śniegiem i usztywnionych lodem nie pozwala na swobodny chaszczing i trzeba było wycofać się na z góry upatrzone pozycje
.


Odpowiedz z cytatem