Wędrowaliśmy w tę niedzielę niespiesznie, zatrzymując się co chwilę i podziwiając widoki. A to na Płaszę...


... a to na Smerek.


Pod Płaszą spotkaliśmy dwóch uśmiechniętych Słowaków, pierwszych turystów od podejścia pod Małą Rawkę, też po dwóch noclegach w górach. Oni schodzili do cywilizacji przez Dziurkowiec, my przez Płaszę. A potem była Płasza i zapierające dech w piersiach widoki...


Długo się tam gramoliliśmy, aż szkoda było schodzić. Ale w końcu nastała ta chwila, ruszyliśmy w dolinę potoku Smerek.


I to w zasadzie koniec tej opowieści. Trzy dni, dwa noclegi, każdego dnia inne oblicze zimy - od ostrej zawieruchy i gęstej mgły, przez śnieg i deszcz, aż do pięknego słońca