skoro preferujesz rozrywki typu monciak zy krupówki to nie wiem po co w ogóle wybierałes sie w Bieszczady, Ty się po prostu do łażenia po górach nie nadajesz.
Ja w Bieszczadach byłam dopiero raz ale na pewno nie ostarni, co z tego że pogryzły mnie jakies paskudne muchy i spuchlam tak ze bylo mnie prawie dwa razy wiecej niż normalnie, co z tego ze juz po godzinie na szlaku myslalam ze zemdleje z wyciencznia, co z tego ze milam na nogach pelno odciskow i otarc az do krwi, co z tego ze łazilam z ciezkim plecakiem i bolal mnie kregosłup, co z tego ze zadko kiedy w schronisku mozna bylo uswiadczyc choc troche cieplej wody, ten wyjazd to bylo na prawde niesamowite przezycie, wiedzialam ze nie bedzie luksusow, nie spodziewalam sie jednak ze bedzei az tak ekstremalnie, bylo jednak cudownie i nie zamienilabym Bieszczad na zadez sopot czy Zakopane to dobre dla dresiarzy i pieprzonych mieszczuchów, chodzenie wzdluz ulicy od knajpy do knajpy, mnie sie juz taki wypoczynek znudzil, a piwa w Bieszczadach wcale nie brakuje.