Widzę, że Janusz tak zasuwa z dalszym ciągiem relacji, że aż z czytaniem nie nadążam. Korzystając z tego, że zrobił krótka przerwę, napiszę jeszcze parę słów na zakończenie;-)

Z punktu, w którym biwakowaliśmy, jedynym miejscem, do którego dało się zejść - realnie oceniając dotychczasowe tempo marszu - była dolina Jasiołki. No to schodzimy. Trochę sie cieszymy, że świat jest nadal zamglony. Bo gdyby teraz właśnie zaświeciło słońce, wypadałoby żałować, że wyruszyliśmy w góry trzy dni za wcześnie.


Jasiołkę przekraczamy przez ten mostek.


Cytat Zamieszczone przez slawek71 Zobacz posta
... skoro od tablic poszliscie granicą na zachód to raczej zeszliscie poniżej cerkwiska , chyba?
Ano zeszliśmy poniżej cerkwiska (w Jasielu oczywiście). Ale honorowo podeszliśmy te pół kilometra pod górę, aby je zobaczyć w zimowej szacie.


Kawałek niżej można zdjąć rakiety.


Koło Woli Wyżnej pokazało sie słoneczko.


A koło Woli Niżnej już ładnie przygrzewało. Tak było jednak tylko w dolinie. Gdy się spojrzało za siebie, góry pozostawały nadal otulone mgłą.


Prawie wszystkie (czyli wszystkie, oprócz skończonej ich liczby) moje zdjęcia są zimne i smutne. Jeśli której są weselsze, jak na przykład te powyżej, to są one tak wesołe, jak ich autorka, która je podesłała