W końcu mgły się skończyły a dodatkowy doszliśmy do całkiem wyraźnej drogi.
Niżej droga była przetarta, ściągano nią drewno i mogliśmy zdjąć rakiety
Teraz będzie parę szybkich kilometrów i krótki postój przy miejscowym sklepie, gdzie zjedliśmy po batonie i wypiliśmy jedno piwo (na trzy osoby).
Tuptamy żółtym szlakiem na Kanasiówkę.
Przy malowniczym pniu postój na obiad.
I za chwilę dojdziemy do granicy.
Dzięki pewnej ręce pani fotografki ja też załapałem się na portretWyglądam na nim, jakbym uczył się chodzić i pewnie tak było, bo zdjecia nie kłamią. Wyglądam też, jakbym nie był zadowolony, ale tego nie potwierdzam;-)
Wreszcie po 4 godzinach (od Wisłoka Górnego) dotarliśmy na Kanasiówkę.
![]()


Odpowiedz z cytatem