Jako, że ja zdjęć prawie nie mam, to mój opis nie będzie barwny. Owe ruiny w Wielkim Bereznym zrobiły na mnie wrażenie, nie mniejsze jednak zrobiły kury przechadzające się swobodnie po owych ruinach. Pomyślałam -co za przedziwna sytuacja -ruiny a między nimi stado kur chodzących na luzie tam i z powrotem i intensywnie grzebiącymi w ziemi. Nie chodzi o kury, nie chodzi o jakieś ruiny. Chodzi o to wszystko razem wzięte jako abstrakcyjny obrazek. Witamy na Ukrainie.

Więc przechadzamy się wsią, słuchamy piania kogutów, szczekania burków, mijamy przejeżdżające gruzawiki. Pogoda szara. Dochodzimy do powiedzmy centrum miasteczka (a może miasta?). Widok bloków przerażający, obskurny. Gdzieś jakaś cerkiewka błyszczy złocistą kopułą. W centrum przy głównej ulicy na ścianie bloku wywieszony duży plakat przedstawiający imienną listę Niebieskiej Sotni -czyli ludzi z okolic Bereznego poległych w wojnie o wolność, suwerenność swojego kraju. Poniżej znicze i kwiaty. Chwila zadumy i idziemy dalej.

DSC03595.jpg DSC03593.jpg DSC03591.jpg

Idziemy dalej. Wstępujemy do restauracji, która dosyć wyróżnia się standardem w porównaniu do tego co widać dookoła. A potem na marszrutke w okolicy dworca kolejowego, jednak po drugiej stronie torów. Dworca ze słynnymi komnatami wypoczynku. W życiu bym nie poznała, że to w nich spałam 8 miesięcy temu. Wtedy w zasadzie nie zapamiętałam nic z Wielkiego Bereznego, ponieważ jedynym miejscem po którym się przemieszczałam był dworzec kolejowy na który wtedy zajechaliśmy późno a opuściliśmy z rana. O przepraszam, zapamiętałam jedno i to doskonale -wspaniały głos pani zapowiadającej pociągi. Nie chodzi o panią, nie chodzi o jej głos. Chodzi o piękną ukraińską mowę, której mogłabym słuchać godzinami. Tym razem nie słychać było zapowiedzi pociągów. Byliśmy na szumnie zwanym dworcu autobusowym. A gdy przyjechała przepełniona marszrutka było jak zwykle na Ukrainie -czyli niemożliwe staje się możliwym. I wsiedliśmy. Po około godzinie jazdy dojechaliśmy do Luty. A właściwie do magazinu. I stąd zaczyna się właściwa wędrówka.