Poranek rozciągnął się do godziny 10-tej i ruszamy wgłąb doliny. Przed nami najtrudniejsza przeprawa, czyli pokonanie potoku Lutańskiego. Na szczęście zachował się na nim most i możemy suchą stopą podążać dróżką wcinającą się pomiędzy Holicą i Połoniną Równą
.
hm15_2304.jpg
.
Śniegu jest coraz więcej więc wkrótce zapada decyzja o złożeniu rakiet aby zaatakować Lutańską Holicę.
Czasami przebłyskują mgliste widoki na sąsiednią Połoninę Równą
.
hm15_2310.jpg
.
Zachowując szyk bojowy ciągle podążamy pod górę
cóż to dla nas śniegu mnóstwo , gdy sponsorzy finansują
.
hm15_2313.jpg
.
ale tak na wszelki wypadek tworzymy wizję pamiątkowej mogiły po nas gdybyśmy nie wrócili
.
hm15_2308.jpg
.
Gdy czas dobiegł godziny 14-stej wiemy że będzie trudno. Jesteśmy na poziomie ok 1000 m nad poziom morza.
Pada decyzja o odwrocie w stronę najbliższej miejscowości czyli Łumszorów, tam jest turbaza gdzie zanocujemy, wysuszymy i odpoczniemy.
Plan był bardzo dobry, więc pełni sił zasuwamy na rakietach aby go zrealizować.
Mijają kolejne godziny, a my zamiast kierować się w dół ciągle podążamy dróżką która nagle zaczyna się wznosić do góry.
Analiza sytuacji nad mapą daje wynik miażdżący - podchodzimy na Równą - a nie jest to naszym celem.
W między czasie zapadł zmrok , idziemy po ciemku, no nie zupełnie , bo w świetle czołówek.
Kolejna decyzja , to wrócimy się do zaobserwowanego śladu narciarza, - on na pewno jechał do Łumszorów.
Tak też czynimy i dzięki temu już po 18-stej zaczynamy schodzić w dół czyli do naszych wymarzonych Łumszorów.
Wkrótce spadamy do potoku wzdłuż którego ciągnie się leśna dróżka. Jest dobrze.
Przez kolejną godzinę pokonujemy ten potok parokrotnie, mając już mocno mokre buty. Najgorsze były zawaliska ściętych drzew.
Musimy już być blisko, ale czy na pewno ?
Jimi wyciąga kompas i stwierdza że ten potok wcale nie płynie na południe do Łumszorów, tylko na północ.
Północ-Południe - niby niewielka różnica, ale jednak.
To gdzie jesteśmy ?
Zegarek wskazuje że dochodzi godzina 20-sta czyli mamy za sobą 10 godzin marszu. Jesteśmy zmęczeni.
Pasowałoby wezwać GOPR, ale przecież od kilku godzin nie mamy już zasięgu bo otaczają nas trzy tysięczniki Ostra, Równa, Holica.
Nie wspomnę o tym że to nie obszar działania gopru.
Z nieba leje deszcz , bo akurat mu się tak spodobało się tak pod koniec dnia.
Decyzja jest jedna . Stawiamy namiot aby przetrwać do jutra. Wszyscy zasypiają w jednej chwili.


Odpowiedz z cytatem
