Długi, ale ja pytałem o konkretne i logiczne argumenty, a nie o ustawy, które akurat znam.

Slav - nieważne czy będziesz miał TIG, MIG, MMA czy skuwał po staremu. Nieważne czy będziesz robił to sam czy będzie to rodzinny biznes z synami, bratem i sąsiadem.
A dlaczego nie ? Nie bo nie, krótko mówiąc.
Kuźnia stuka, puka jak każda kuźnia. Odlewnia śmierdzi jak każda odlewnia.

Tyle, że po pierwsze jest to kwestia skali. Co innego jest stocznia z wydziałem kuźni i odlewni, a co innego mały zakład metalurgiczny czy ślusarsko-metalurgiczny jakimi były XIX wieczne kuźnie.
Tak samo jak czym innym jest koło wodne czy mała turbinka z prądnicą zamontowana na stałe w górskim potoku, a czym innym jest zapora w Solinie. Jednak przepisy właściwie identyczne.
Więc automatycznie gospodarz przez którego działkę przepływa potok nie będzie się kopał z koniem, żeby móc legalnie zrobić mikro-elektrownię wodną.

Jeszcze coś do zwolenników hiper ekologii w Bieszczadach. Jesteście tacy za naturą i brakiem przemysłu w Bieszczadach, N2000 i wszechobecnego parku narodowego - super.
To jak przyjedziesz w Bieszczady płać za wszystko 4x więcej. Kupujesz bułkę - daj 5zł w sklepie. Kupujesz benzynę - daj 20zł/litr. Korzystasz z agroturystyki - zapłać gospodarzowi po 300zł/osobę na dobę itd. itd.
W takim układzie może sobie tutaj nie być ani przemysłu, ani rolnictwa. Utrzymanie będą stanowiły usługi branży turystycznej typu agroturystyka, wypożyczalnie kajaków, żaglówek, rowerów.

Ciekawe ilu z Was przyjedzie w Bieszczady na urlop dając konkretny wyraz swojego poparcia dla hiper-ekologii. Zaraz zacznie się larum, że w Bieszczadach chyba rozumy pokradli.